Nikt nie da tyle, ile samorząd obieca

Osoby wkraczające do adwokatury powinny wiedzieć, że wykonywanie tego zawodu jest niczym stąpanie po cienkim lodzie.

Każdego dnia w imieniu naszych mocodawców stajemy w osi konfliktu, a po drugiej stronie sporu nierzadko stoi państwo, przed którego negatywnym wpływem bronimy klientów. W adwokackim fachu codziennie polemizujemy, odpieramy zarzuty i poszukujemy argumentów, a wszystko to po to, by zgodnie z wolą ustawodawcy i, mam nadzieję, wewnętrzną busolą, stawać po stronie słabszych. Bez cienia przesady rzec by można, że adwokatura ma wielu wrogów –prawo, które w rękach polityków bywa narzędziem do osiągania ich doraźnych celów, organa państwa, których obliczem są równie nieudolni, co i nieponoszący indywidualnej odpowiedzialności za błędy urzędnicy, sędziowie, których omyłki przychodzi nam wytykać w środkach zaskarżenia czy prokuratorzy, z których niezaangażowania w prowadzone sprawy niekiedy dworujemy.

O ile jednak, z istoty zawodu wróg jest znany i adwokatura jest w stanie się wobec niego bronić, o tyle problematyczna staje się rzeczywistość, w której wrogiem członka samorządu staje się on sam.

Przykłady?

Zdaniem ORA w Łodzi obejmująca niżej wymienione elementy stanu faktycznego udokumentowana sytuacja aplikantki adwokackiej nie pozwoliła na umorzenie jej zaległości z tytułu opłaty za szkolenie:

  • 3-miesięczna hospitalizacja
  • urodzenie 2. dziecka w połowie ciąży z wagą 1,100 kg
  • 2-miesięczny pobyt z dzieckiem na Oddziale Intensywnej Terapii i Opieki Noworodków
  • pozostawienie po CC łożyska i konieczność przeprowadzenia 3 operacji oraz przebicie macicy podczas jednej z nich
  • 40 dni pooperacyjnej hospitalizacji
  • konieczność sprawowania stałej opieki nad dzieckiem (zakup monitora oddechu, laktatora, laktatora szpitalnego) i ponoszenia wydatków niezbędnych do życia syna
  • wielomiesięczne oczekiwanie na wizytę u specjalisty (psychiatra)

 


Są też inne przypadki:

Te sytuacje nie powinny mieć miejsca. Nie są to przypadki odosobnione. Na takie błędy – wizerunkowe i jak mniemam etyczne, Miś Adwokat nie pomoże ani utyskiwania pod postem na facebooku – najpiękniej ujęte słowa są niczym, jeśli ich autor jest równocześnie współautorem jednomyślnie podjętej przez ORA uchwały o nieuwzględnieniu wniosku aplikantki o umorzenie opłaty za szkolenie. Kierowana empatią, nie pokażę palcem, ale zostawię znaki…

 

Jak o wszystkim, tak i o tych sprawach można dyskutować przerzucając niczym gorący kamień odpowiedzialność na ustawodawcę, moment dziejowy albo cokolwiek innego. Faktem jest jednak, że co jak co, ale zwolnienie z opłaty za szkolenie to kompetencja samorządu, a nie Parlamentu. Myślę też, że z pola widzenia nie warto tracić także i tej okoliczności, że w samorządzie adwokackim niemało osób za swoją aktywność pobiera wynagrodzenie, o którym wielu z nas może jedynie pomarzyć (przy założeniu, rzecz jasna, iż honorarium to miałoby pochodzi z praktyki adwokackiej).

Swoją drogą, czy leci z nami Zespół ds. Kobiet przy NRA, czy tylko ładnie wychodzi na zdjęciach?

 

adw. Joanna Parafianowicz

 

ps. Inspiracją do poruszenia tego tematu była skarga RPO w sprawie aplikantki adwokackiej, której samorząd odmówił zwolnienia z opłaty pomimo sprawowania przez kobietę opieki nad dzieckiem z niepełnosprawnością i bez wsparcia jego ojca.

 

 

Udostępnij wpis
Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ