Rozmowa z adw. Grzegorzem Majewskim, kandydatem na Dziekana ORA w W-wie - Pokój Adwokacki
snapchat
menu
Szukaj

Rozmowa z adw. Grzegorzem Majewskim, kandydatem na Dziekana ORA w W-wie

Panie mecenasie, to pytanie nie powinno być zaskoczeniem – dlaczego podjął pan decyzję o kandydowaniu?

Adwokatura to nie tylko pęd do zarabiania pieniędzy, ale przede wszystkim niesienie pomocy ludziom i współtworzenie samorządu adwokackiego, a zatem tego, co jest lub może powinno być, najważniejsze. Moja decyzja była zatem naturalną konsekwencją tego, co wydarzyło się wiele lat temu, kiedy postanowiłem zdawać na aplikację adwokacką i wejść w życie samorządu, począwszy od przyglądania się i obsłudze Zgromadzeń Izby na aplikacji, poprzez uczestnictwo w każdym zgromadzeniu Izby Adwokackiej w Warszawie (jako słuchacz na aplikacji) i pracę w komisjach i w końcu – po realne uczestniczenie w życiu samorządowym i sprawowanie tzw. adwokackiego wymiaru sprawiedliwości, a zatem bycie sędzią dyscyplinarnym i prezesem Sądu Dyscyplinarnego. Uważam, że nie można trwać w tym samym miejscu przez długi czas. Jeśli tak jest, przychodzi moment, w którym zaczynamy posługiwać się schematami, nie ma w tym, co robimy niczego twórczego. Doszedłem zatem do wniosku, że po upływie dwóch kadencji, podczas których pełniłem funkcję prezesa Sądu Dyscyplinarnego, przyszedł czas na zmiany. Środowisko, w którym się głównie obracam, tj. adwokaci sądowi zaczęło też mówić o tym, że powinienem wystartować w wyborach na funkcję Dziekana.

O ile mi wiadomo, to środowisko, z resztą nie tylko to zbudowane z adwokatów sądowych, poruszało ten temat już kilka lat temu.

To prawda, ale do takiej decyzji trzeba dojrzeć. Same namowy i ciepłe słowa nie są wystarczające, jeżeli nie mamy wewnętrznego przekonania o tym, co chcemy zrobić. Dzisiaj to przekonanie mam, podobnie jak i wizję tego, co chciałbym zbudować.

Niejedna osoba, obserwująca czas poprzedzający Zgromadzenie Izby zachodzi w głowę, jakie zależności są między Wspólną Adwokaturą #odNowa i grupą #odNowa? Czy są to pojęcia tożsame?

Nie, nie są to pojęcia tożsame, choć budujące jest to, że grup, które wspierają mnie jako kandydata na Dziekana jest co najmniej kilka. Grupa #odNowa jest jedną z nich, bardzo istotną, lecz nie jedyną. Wszystko zaczęło się od tego, że w czasie, gdy pracowałem nad programem wyborczym i miałem już dla niego gotowe hasło przewodnie, co więcej – w trakcie spotkania z osobami, zaangażowanymi w moje kandydowanie, to hasło zostało wykorzystane przez kogoś innego.

Może ktoś w tej samej chwili wpadł na ten sam pomysł?

Tak z pewnością było… Niezależnie jednak od tego, w gruncie rzeczy nie chodzi przecież o hasło wyborcze, ale o idee. One okazały się wspólne, także młodym adwokatom skupionym w grupie #odNowa. Ci ludzie mają masę niezwykłych pomysłów na funkcjonowanie Adwokatury, zarówno na poziomie ORA, jak i NRA. Rzecz jasna, nie w każdej kwestii mamy takie same zdanie, ale z pewnością o wszystkim warto rozmawiać po to, aby wypracowywać wspólne stanowisko i przedstawiać je ogółowi adwokatów. Nie sposób wyobrazić sobie, abyśmy wszyscy zgadzali się ze sobą w każdej sprawie, ale dzięki temu właśnie, nie sposób mówić, że nasze środowisko jest nudne.

Gdybyśmy byli we wszystkim zgodni, bylibyśmy radcami prawnymi? ;)

Radcy prawni nie zabierają głosu, co w moim odczuciu jest smutne. Cel Adwokatury jest zaś zgoła odmienny, naszym ustawowym obowiązkiem jest być słyszalnymi, mamy bronić jednostki przed państwem, chronić prawa i wolności obywatelskich, stać na straży praworządności. Nie sposób robić tego w milczeniu. Dla mnie te wartości mają kluczowe znaczenie.

W dyskusji internetowej, która rządzi się swoimi prawami, ba – niekiedy prawami dżungli, podnoszono kwestię tzw. listy wyborczej, a zatem – listy adwokatów rekomendowanych ponoć przez pana mecenasa do poszczególnych organów samorządu. Zarzut wskazywania przez pana palcem osób, na które adwokaci mieliby głosować na Zgromadzeniu (wiązano te osoby z grupą #odNowa) był podnoszony nie raz przez adw. Andrzeja Nogala. Istnieje zatem „lista Majewskiego”?

Ten zarzut postawił nie tylko kol. Andrzej Nogal, ale i mec. Łukasz Chojniak, który powiedział w swoim drugim wywiadzie (nota bene – o skrajnie innym w wydźwięku od pierwszego), że nie wypada narzucać adwokatom tego, w jaki sposób powinni myśleć i kogo wybierać. Ja nigdy nie miałem wątpliwości, że nie tylko adwokatom, ale w ogóle nikomu nie wolno narzucać wyboru. Można proponować pewne rozwiązania lub wskazać środowiska, czy grupy, ale to do samych adwokatów należy podjęcie decyzji o tym, kto ma realizować ich cel. Trudno byłoby mi jednak dzisiaj powiedzieć, że wybór powinien być dokonywany na ślepo. Jeśli, o czym mówił na poprzednim Zgromadzeniu wyborczym kol. Grohman, mamy wybrać Dziekana, to jest on tylko liderem pewnej grupy lub organizacji. Dziekan nie jest jednak w stanie samodzielnie wykonać jakiegokolwiek, choćby doskonałego lub wyśnionego przez siebie programu, o ile nie ma grupy osób, która go w tym wspiera. Dla Dziekana taką grupę stanowią niewątpliwie członkowie Okręgowej Rady Adwokackiej, którzy powinni myśleć podobnie, albo – jeśli mają odmienne poglądy, umieć ze sobą rozmawiać. Jedynie dyskusja może prowadzić do wykształcenia określonego stanowiska, czy kierunku, który powinien być poddany dyskusji całego środowiska i Zgromadzenia, bowiem to ono jest najwyższą władzą.

Jaka jest recepta na to, aby tzw. szeregowi adwokaci lub aplikanci mieli poczucie, że Rada Adwokacka i jej Dziekan są dla nich wsparciem, a nie poruszają się na całkiem innej orbicie ich problemów? Co zrobić, aby skrócić dystans, który na dzień dzisiejszy środowisko zdaje się wyczuwać?

Po pierwsze, należy ustalić sposób komunikowania się adwokata z Radą i Rady z adwokatem. Konieczne jest stworzenie platformy, na której przekazywane będą informacje o działaniach Rady, ale także, w ramach której będzie możliwe odbieranie informacji płynących od członków Izby przez Radę.

W zasadzie, już dziś mamy extranet, który powinien tę właśnie rolę pełnić.

To prawda, jednak obawiam się, że wiele osób z tego narzędzia nie korzysta, bo nie ma wiedzy o jego istnieniu, a jeśli tę wiedzę posiada, to narzędzie to okazuje się zupełnie nieprzydatne. Idea była niewątpliwie słuszna, choć można mieć wątpliwości, czy wykonanie się udało. Oczywiście, mamy dzisiaj inne platformy komunikacji, jak np. facebook. Pytanie jednak do Zgromadzenia, czy oczekuje, aby członkowie władz byli obecni na facebook’u, zasadne jest tym bardziej, że nie wszyscy adwokaci z tego narzędzia korzystają, choć jasne jest i to, że jest to medium niezwykle popularne wśród najmłodszych członków Izby. Jedno jest pewne – chcę być Dziekanem dostępnym dla adwokatów.

Nie ma pana mecenasa na facebook’u.    

Nie ma mnie i jest to decyzja w pełni świadoma. Uważam, że odrobina prywatności jest potrzebna. A na potrzeby kampanii nie chce się zmienić. Nie chcę być kandydatem innym w kampanii a innym w rzeczywistości. Chcę być sobą i chcę, żeby adwokatura była sobą.

Skoro nie ma pana na facebook’u, to co pan wie o panującym tam niekiedy języku komunikacji, nazwijmy go – językiem urzędowym?

Jestem adwokatem, który prowadzi kancelarię, a w niej są młode osoby, które z facebook’a korzystają. Koledzy dzielą się ze mną swoimi spostrzeżeniami oraz publikowanymi tam treściami. Treści te zaś bywają niezwykle podobne, zarówno w publicznie dostępnych grupach dyskusyjnych, jak i tych zamkniętych. Lektura nie bywa przyjemna. Poza tym, moja żona korzysta z facebook’a i w ten sposób mama okazję to i owo zobaczyć.

Jakie wnioski?

Niewielka grupa adwokatów mówi. Robi to jednak bardzo głośno.

Jest to grupa reprezentatywna dla całego środowiska?

To pokaże nam Zgromadzenie. Chciałbym dodać, że oczywiście każdy ma prawo do wypowiadania poglądów, ale uważam, że jeśli chcemy walczyć o utrwalenie lub zbudowanie nowego wizerunku adwokatów i Adwokatury, oczekiwany od nas język powinien być nieco inny. Swoją drogą pogląd ten znalazł wyraz w uchwałach Izby.

Co stanowi pole do popisu nowych władz Adwokatury warszawskiej?

Z pewnością – szkolenie. Musimy gruntownie przedyskutować sposób szkolenia aplikantów adwokackich i adwokatów. Niewątpliwie, istnieje konieczność przemodelowania sposobu prowadzenia zajęć, w szczególności z aplikantami oraz walki na forum NRA o nowy plan szkolenia. Być może listopadowy Krajowy Zjazd Adwokatury będzie idealnym miejscem ku temu, aby adwokaci z całej Polski wypowiedzieli się co do tego, co wydaje się dziś oczywiste tj. nie przystawania planu szkolenia do rzeczywistości. Członkowie NRA powinni mieć świadomość, że istnieje potrzeba podjęcia działań zaradczych, zanim system szkolenia będzie całkowicie niewydolny. Niestety, trudno nie mieć wrażenia, że wszelkie decyzje w Adwokaturze są podejmowane za późno. Dotychczas zwykle jest tak, że towarzyszy nam poczucie, że Adwokatura ma się dobrze, ale zawsze też – podejmuje się ważne decyzje w ostatnim momencie. Całe szczęście, w sytuacjach trudnych umiemy się jednoczyć.

Wypada zastanowić się nad tym, dlaczego zajęcia oferowane aplikantom tuż przed egzaminem adwokackim cieszą się tak ogromną popularnością, dlaczego aplikanci chętnie chodzą na zajęcia prowadzone przez wykładowców, których sami sobie wybierają, dlaczego chętnie rozwiązują z nimi kazusy. Nie rozumiem, dlaczego tego entuzjazmu nie może być przez cały czas aplikacji. W interesie nas wszystkich jest to, aby jak najlepiej przygotować tych ludzi do wykonywania zawodu.

Czy może pan mecenas przybliżyć pomysł specjalizacji, zawarty w pana programie?

W moim odczuciu specjalizacje mogą stanowić jedną z form zachęty do uczestniczenia w szkoleniu zawodowym. Wielu adwokatów używa słowa „specjalista” określając preferowane przez siebie obszary praktyki zawodowej. Tymczasem, na gruncie aktualnie obowiązujących unormowań, nie możemy sami siebie nazywać specjalistami. O ile w praktyce jestem w stanie zrozumieć, że osoba o wieloletnim stażu zawodowym może się sama tym mianem tytułować, o tyle trudno byłoby się z taką możliwością zgodzić w stosunku do młodego adwokata. Pomysł certyfikowanych specjalizacji stanowi odpowiedź na głosy płynące ze środowiska, szczególnie mniej doświadczonych zawodowo. Są osoby, którym certyfikaty są potrzebne po to, aby lepiej przedstawić ich markę. Warto też nadmienić, że pomysł specjalizacji nie jest niczym nowym, dyskusje na ten temat trwają już od dobrych kilku lat, zarówno na poziomie Izb jak i na łonie NRA. Specjalizacje mają na celu umożliwienie adwokatom używanie określenia „specjalista”, nic ponad to. Wprowadzenie tej możliwości zależy jednak od woli Zgromadzenia. Rozważając możliwość wprowadzenia specjalizacji pamiętajmy także o kilku kwestiach, po pierwsze, że na dzień dzisiejszy w mocy pozostaje uchwała NRA zobowiązująca adwokatów do odbywania szkolenia zawodowego, po drugie – że mądrzy ludzie czują potrzebę ciągłego uczenia się i po trzecie wreszcie – wiemy, jak dzisiaj wyglądają szkolenia.

Certyfikat nie ma zatem komplikować drogi do wykonywania zawodu?

Oczywiście, że nie – ma to ułatwiać. Co więcej, warto zastanowić się nad możliwością wprowadzenia systemu punktowego, uczestniczenie w którym dawałoby możliwość posługiwania się tytułem specjalisty danej dziedziny. Systemem objąć można byłoby także publikacje, prowadzenie wykładów dla adwokatów lub aplikantów, uczestniczenie w sekcjach praktyków prawa – wszystkie te aktywności mogłyby generować punkty, zaś osiągnięcie ustalonego pułapu dawałoby możliwość posługiwania się tytułem. Rozsądne wydaje się, aby wprowadzić określony czas ważności tytułu – aby móc go przedłużyć, konieczne byłoby dalsze doszkalanie. Nauka powinna być na stałe wpisana w naszą praktykę.

Mec. Chojniak, o ile dobrze rozumiem proponowany przez niego program, chce iść w przeciwnym kierunku, tj. pragnie rozluźnienia obowiązku szkoleniowego.

Warto jednak pamiętać, że w tym celu konieczne jest dokonanie zmiany uchwały NRA, ot taki drobiazg. Kolega stoi na stanowisku, że szkolenie jest naszym prawem, a nie obowiązkiem. Sąd Najwyższy potwierdził zresztą ten pogląd w jednym z orzeczeń. Być może jest tak, że obowiązek szkolenia wynika dla nas jedynie z uchwały, być może uchwała ta nie jest fortunnie sformułowana. Jednak ze sformułowaniem „powinniśmy szkolić” jest podobnie jak ze stwierdzeniem, że „powinniśmy czytać”. Oczywiście, nikt nas do tego nie może zmusić, ale…

Szkolenie, jako element mojego programu, to nie tylko kwestia doboru określonej tematyki, ale i sposobu prowadzenia zajęć tak, aby były interesujące dla uczestników, to także ewentualność wprowadzenia szkoleń prowadzonych przez fundacje, bądź możliwość zaangażowania wybitnych ekspertów. Na wszystkie te aktywności konieczne są jednak pieniądze. Powinniśmy wyjść do społeczeństwa i do adwokatów z propozycją ciekawych szkoleń, niewykluczone że pozwoliłoby nam to na zmniejszenie składki albo przynajmniej – nie spowodowanie konieczności jej zwiększenia dla prawidłowego funkcjonowania Izby. Samorząd adwokacki powinien znaleźć formułę zarabiania na siebie – propozycja szkoleniowa wydaje się szczególnie interesująca. Nie wypada także pomijać możliwości uzyskiwania wsparcia finansowego z funduszy europejskich, czy organizowania konferencji. Nasza aktywność powinna powodować, że ludzie zaczęliby odczuwać potrzebę przychodzenia po pomoc do adwokata. Musimy być liderem proponującym ciekawe wydarzenia.

Mówił pan mecenas o tym, że Dziekan Izby jest liderem, o warszawskiej izbie często zaś mówi się, że powinna być liderem wśród innych Izb adwokackich i wyznaczać kierunki zmian. Czy dzisiaj nasza Izba nie ma na sobie żółtą koszulkę?

Nie, koszulkę lidera dzierży dziś Izba poznańska i jej Dziekan Maciej Gutowski. Warszawa, aby nadgonić stracony czas potrzebuje aktywizacji, szkoleń, konferencji – tego, żeby coś się w niej wartościowego działo.

Dlaczego ostatnie 3 lata nie należą do szczególnie udanych?

Dziekan nie ma możliwości osiągnięcia celów wbrew Radzie, a Rada nie jest władna, aby procedować bez Dziekana. Te dwa ciała powinny ze sobą współpracować. Obawiam się, że tu leży problem. Potrzeba synergii w działaniach Rady i Dziekana. Swoją drogą, właśnie z uwagi na to jak miniony czas przebiegał, zachęcam wszystkich do przyjścia na Zgromadzenie i wzięcia odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Warto wybrać mądrze.

Jak widzi pan mecenas sprawowanie funkcji dziekana w sytuacji, gdyby okazało się, że sytuacja się powtórzy, tj. Dziekanowi i Radzie nie będzie po drodze?

Należy doprowadzić przede wszystkim do tego, aby Izbie zapewniono pełną transparentność, zaś adwokatom – pełny dostęp do istotnych informacji. Adwokaci powinni być na bieżąco ze sprawami ogólno izbowymi i tymi, które dotyczą ich indywidualnie. Należy jednak zastanowić się, w jakiej formie miałoby dochodzić do informowania członków izby o aktywności ORA. Rozważyć należy zarówno dostęp do protokołów posiedzeń ORA, jednakże ich zatwierdzanie nie powinno zajmować tyle czasu co aktualnie (spotkanie raz na 2 tygodnie, zatwierdzenie protokołu z posiedzenia, na kolejnym), jak i możliwość transmisji posiedzeń ORA online. Ta opcja wymaga jednakże ostrożności, jeśli zważyć, że w trakcie posiedzeń ORA dyskutowane są liczne sprawy osobowe adwokatów i aplikantów adwokackich – transmitowanie obrad bez anonimizacji nie może mieć miejsca. Chyba istnieje też konieczność zintensyfikowania posiedzeń ORA, aby na bieżąco omawiać problemy i odnosić się do bieżących spraw.

Mówi pan mecenas – spotykajmy się częściej. Mec. Chojniak stoi zaś na stanowisku, że należy zlikwidować niektóre stanowiska, w jego ocenie – zbędne. Kto ma rację?

Nie jesteśmy małą Izbą. Nie wyobrażam sobie tego, aby trzem osobom, a tyle byłoby członków Prezydium ORA, po zlikwidowaniu stanowiska 2. wicedziekana i zastępcy sekretarza, jak planuje kol. Chojniak, udało się pokierować pracami Rady w sposób należyty. To jest przesada, podobnie z resztą jak i stan, choć skrajnie odmienny, z którym mamy do czynienia w NRA, gdzie posiedzeniach uczestniczy blisko 50 osób. Izba Warszawska jest duża, więc dotychczasowe proporcje są właściwe.

Panie mecenasie, ostatnio spore poruszenie w naszej Izbie wywołał kazus mec. Rogalskiego i publikowanych przez niego wpisów na Pana temat. Czy chciałby się pan do tej sprawy odnieść?

Nie powinienem wypowiadać się co do sprawy, która nie jest prawomocnie zakończona, ale myślę, że w tym miejscu warto wrócić do wątku o języku, którym się na co dzień posługujemy. Jeśli przekroczone są pewne granice i do prezesa Sądu Dyscyplinarnego wpływają pisma o skierowanie danej sprawy do ORA, albo wnioskujące o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego, Prezes Sądu ma obowiązek przyjąć te pisma i je przekazać według właściwości. Organem właściwym po wpłynięciu pisma w omawianej sprawie jest Dziekan ORA i do niego sprawa została przekazana. To wszystko.

Nie było zatem skandalu, lecz przekazanie sprawy zgodnie z właściwością?

Tak jak nakazują przepisy.

Czy wg pana mecenasa, w przypadku choćby i skrajnie posuniętej swobody wypowiedzi w internecie – wypada reagować, czy też – spisać internet na straty i przyjąć do wiadomości, że skoro panują w nim niekiedy prawa dżungli, to należy to akceptować?

Odpowiem pytaniem – jeśli pan X pojedzie do Czech i zapali marihuanę, bo tam jest to dozwolone, po czym przyjedzie do Polski, będzie prowadzić auto po użyciu środka odużającego, który jest u nas zabroniony, i zostanie zatrzymany do kontroli, to nic się nie stało, bowiem do spożycia wspomnianego środka doszło tam, gdzie nie jest to zabronione?

:) Oczywiście to uproszczenie.

Jaki ma pan mecenas pomysł na urealnienie urzędówek i co to określenie oznacza – odnosi się do kwestii stawek, czy ustalenia klarownych zasad dystrybuowania spraw?

Urealnienie urzędówek, to w moim odczuciu przede wszystkim uzgodnienie zasad ich przydzielania adwokatom. Od zawsze mówię o tym, że powinniśmy stworzyć rodzaj biura pełnomocników lub obrońców z urzędu. Nie wiem, czy ten pomysł może znaleźć uznanie środowiska i trudno określić na czym miałoby polegać jego finansowanie (czy ze środków izbowych, czy państwowych). Z drugiej strony konieczne jest pochylenie się nad problemem taksy adwokackiej. Jest to problem, do pracy nad którym zaprosili mnie panowie mecenasi Jacek Trela i Rafał Dębowski w ramach Komisji Legislacyjnej przy NRA. Udało się doprowadzić w bieżącej kadencji do rozdzielenia taksy z wyboru i z urzędu, w mojej ocenie to jest krok w dobrym kierunku. Musimy walczyć o urealnienie stawek.

Jesteśmy w takim momencie rzeczywistości społeczno-politycznej, że niemal na każdym kroku kwestionuje się kompetencje sądów lub trybunałów. Jak w pana ocenie można porozumieć się z przedstawicielami władzy w sytuacji, w której Adwokatura jest wobec jej działań tak krytyczna, jak to ma miejsce dzisiaj.

Czułbym się zaniepokojony, gdyby władza patrzyła na Adwokaturę przyjaźnie – kiedykolwiek. Broniąc praw i wolności obywatelskich, zawsze stajemy w opozycji do władzy, nie możemy się zatem z nią identyfikować i zgadzać. Naszą rolą jest pokazywanie, że władza może szkodzić obywatelom, zaś obowiązkiem – głośne o tym mówienie. To jest jeden z powodów istnienia samorządu adwokackiego, o czym nie gdzie indziej jak w Pokoju Adwokackim mówił pan mecenas Czesław Jaworski. Zgodnie z jego słowami, może istnieć forma zorganizowania adwokatury, nad którą pieczę sprawuje samorząd, może być jednak tak, że robi to państwo. W tym drugim przypadku istniałoby uzależnienie od władzy państwowej i trudno byłoby sobie wyobrazić sprzeciw wobec tego, kto nas karmi. Adwokat musi być wolny.

Uważam jednak, że musimy rozmawiać z władzą i pokazywać jej błędy po to, aby prawo było przestrzegane.

Czy Rada lub Dziekan mają kompetencje do prowadzenia takich rozmów?

Ma je Naczelna Rada Adwokacka. ORA zaś może wydawać uchwały, zajmować stanowisko wobec określonych spraw i problemów oraz kierować je do NRA jako swój postulat. W razie ich niezrealizowania – ORA może od NRA tego żądać. Między innymi dlatego, aby pewne decyzje na poziomie naczelnym były podejmowane, konieczne jest mądre wybranie delegatów na Krajowy Zjazd Adwokatury.

Panie mecenasie, odkąd sięgam pamięcią, w Izbie mówi się o potrzebie zmiany siedziby i nic z tego nie wychodzi. Jakie jest pana zdanie na ten temat.

Sami nie potrafimy podjąć decyzji i dlatego konieczne jest sięgnięcie po opinię zespołu specjalistów. Ich zadaniem będzie przedstawienie nam jasnej i czystej wizji tego, co jest zasadne – kupno, najem, czy budowa. Musimy znać zarówno korzyści jak i zagrożenia płynące z każdej z wymienionych opcji. W mojej ocenie, konieczne jest także zaproszenie do tego przedsięwzięcia Naczelnej Rady Adwokackiej.

Mec. Zwara powiedział w pokojowej rozmowie, że większość Izb rozwiązała swoje problemy lokalowe, nie udało się to jednak Warszawie.

Pan prezes powiedział nawet więcej, choć nie w Pokoju Adwokackim, że kiedy wszystkie izby rozwiązały swoje problemy lokalowe, my zrobiliśmy remont łazienki.

Remont ten bardzo cieszył…

To prawda, ale przy okazji nie pomyślano o urządzeniu pokoju dla matki z dzieckiem.

Osoby niepełnosprawne także raczej na wózkach do Rady nie wjadą…

To prawda, mogą mieć poważny problem. Siedziba nie jest niestety przystosowana do aktualnych wymogów. Nie wspomnę także o konieczności zapewnienia powierzchni szkoleniowej, bezpieczeństwa danych, obsłudze klientów biura. Wszystkie te kwestie powinny być brane pod uwagę przy podejmowaniu decyzji odnośnie siedziby.

Co pan mecenas myśli o społecznej pracy na rzecz samorządu?

Zawsze pracowałem społecznie i kwestia wynagrodzeń pojawiła się dopiero na początku 2010 r. Dzisiaj, wedle mojej wiedzy, tym adwokatom, którzy poświęcają się pracy samorządowej, trudno godzić ją z prowadzeniem kancelarii.

Nie boi się pan mecenas tego, że część osób „ciągnie” do samorządu zwabiona możliwością zarobku, a nie ideałami adwokatury?

Ciągle wierzę, że ludzie dostają się do Adwokatury kierując się misją, którą jest niesienie pomocy.

Zatem kwestia wiary…. A jak do wiary mają się ustalenia faktyczne?

Wiara dominuje.

Pana kampania wyborcza jest nacechowana spokojem. Ma pan dwóch kontrkandydatów. Pan mecenas Zdunek jest łagodnie usposobiony, ale mec. Chojniak zdaje się nie składać broni. Krótkie pytanie zatem – dlaczego wyborcy mieliby wybrać właśnie pana?

To ma być świadomy wybór. Każdy z nas ma podobne szanse, choć – jeden z nas postanowił nie przekonywać nikogo, drugi postanowił robić posty wyborcze ukierunkowane na najmłodsze roczniki, co oceniam jako genialną taktykę, trzeci, czyli ja, skupia się na informowaniu. Chcę, aby w ramach kampanii widoczni byli ludzie wszystkich pokoleń – najmłodszego, średniego i najstarszego i aby oni wszyscy mówili o tym, z jakiego powodu chcą oddać na mnie głos. To jest dla mnie bardzo ważne. Cieszę się też z tego, że są także adwokaci, którzy gotowi są oddać głos na kol. Chojniaka, ale żałuję, że część z nich przy nagrywaniu filmików na prośbę kandydata, dopiero w ostatniej chwili dowiaduje się, że nie są to spoty nawołujące do udziału w wyborach, lecz zachęcające do wspierania jego kandydatury. To nie jest zręczny zabieg.

Kontrkandydat pana mecenasa mówi o tym, że ma konkretny program.

W związku z tym przedstawia konkretnie populistyczne propozycje.

Widziałam filmik pana mecenasa zachęcający do obecności na Zgromadzeniu. To pana pierwsze wystąpienie tego typu, w tej kampanii widzieliśmy już sporo – dlaczego tak skromnie?

Nie jestem aktorem. Bywam nim jako mówca sądowy, ale takie rzeczy, tylko w godzinach pracy.

Pozwolę sobie zadać kilka krótkich pytań na koniec licząc na zwięzłą odpowiedź: co jest istotą samorządu adwokackiego?

Wzajemnie wspieranie się i rozdział od państwa.

Jakie cechy charakteru trzeba mieć dzisiaj, będąc młodym człowiekiem, aby nie utonąć na rynku?

Trzeba być wytrwałym i trzeba wierzyć w to, co się robi.

Jak poradzić sobie, nie mając patrona?

Pytanie – jak dopuścić do tego, aby nie mieć patrona?

To pytanie do Rady.

Nie wyobrażam sobie aplikacji bez patrona i ten problem musi być rozwiązany. Młodzi ludzie muszą mieć kontakt z patronem, patron musi mieć realne wsparcie od samorządu. Niedopuszczalne jest patronowanie na papierze. Rozważyć należy także grupy tutorskie – doświadczyłem tego i mogę śmiało powiedzieć, że jest to rozwiązanie, które generuje przyjaźnie, łączy i daje szansę na naukę.

Kogo wokół siebie widziałby pan w Radzie?

Mogę powiedzieć Zgromadzeniu, że odmłodzenie Adwokatury ma istotne znaczenie, ale – na Boga nie dajmy się zwariować. Nie można mieć Rady Adwokackiej, która nie jest dotknięta doświadczeniem. Powtarzam to cały czas potrzebna jest synergia młodości i doświadczenia, potrzebna jest dynamiczna ewolucja a nie destrukcyjna rewolucja.

6b1abdccf50dce2ac13a8c1910232d34-280x280

 

 

komentarze