Ogórek, Ogórek, Ogórek, adw. Joanna Parafianowicz

„TVoja wina”, „Wstyd i hańba”, „Kłamczucha”, „Zatrudnijcie dziennikarzy”, „TVP = WSTYD”, ” i„Spieprzaj kłamliwa babo obrzydliwa” to niektóre ze słów, które padły pod adresem Magdaleny Ogórek, gdy po zakończeniu prowadzonego przez nią programu wychodziła z gmachu Telewizji Polskiej.

Analizując wpisy na facebook’owych wallach oraz wpisy na twitterze widzę, że pretensje kierowane są pod każdy adres. Krytyki nie ustrzeże się nikt – pani Ogórek za wiotkość swoich poglądów i styl dziennikarstwa, jej przeciwnicy za zagorzałość, telewizja za narrację, Policja za brak odpowiedniej reakcji, Policja za zbyt ostrą reakcję, protestujący za rozmiar i charakter przypuszczonego ataku, protestujący – bo mogli więcej, mocniej, bardziej. Krytykują zarówno ci, którzy wpisują profil Jarosława Kaczyńskiego w rzeźnicki nóż, jak i ci, których taka grafika razi. Ci, którzy na ustach mają hasło: Jarosław Polskę zbaw, jak i Ci, którzy na marszach KOD’u wieszają jego kukłę. Jedni krzyczą – lincz, inni twierdzą, no nie, bez przesady, przecież nikt p. Ogórek nie pobił. Jedni mówią – przecież zniszczono jej samochód, inni – wystarczy wyklepać i odmalować. Zdaniem jednych – Magdalena Ogórek była z pewnością przestraszona. Oponenci są jednak zdania, że skoro wysłała protestującym całusa i uśmiech, to była w świetnej formie.

Super.

Wprawdzie linia redakcyjna telewizji publicznej nie odpowiada moim potrzebom, a poglądy Pani Ogórek mijają się z moimi, ale wyobrażam sobie, że gdyby ktokolwiek czekał na mnie pod pracą, krzyczał, lżył, wyzywał, zarzucał kłamstwo, szturchał i wymachiwał mi przed nosem kartkami z obraźliwymi napisami, to choćby uśmiech nie zszedł mi z ust, odczuwałabym strach. Zwykły ludzki strach o to, czy nic mi się nie stanie, czy komuś nie puszczą hamulce, czy nie zrobi mi krzywdy.

I choćbym wcześniej faktycznie popełniała błędy – tego rodzaju spotkanie nie skłoniłoby mnie do zmiany postawy. Przeciwnie – zrodziłby się we mnie bunt i sprzeciw, a poglądy najpewniej uległyby radykalizacji. Nie życzę sobie bowiem narzucania mi sposobu myślenia, krzyczenia przez megafon do ucha, albo stawiania fizycznych przeszkód w przemieszczaniu się. Tego rodzaju działania to agresja w najczystszej postaci niewiele różniąca się pod kątem skutków w obrębie psychiki, od uderzenia kogoś w twarz lub oplucia, których to zachowań także nie chciałabym być adresatem. Najpewniej tak samo, jak i córki, żony, matki i dziewczyny panów protestujących przeciwko postawie p. Ogórek, drących się jej prosto do ucha, a w innych okolicznościach – stających w obronie prawa do aborcji, równouprawnienia kobiet i opowiadających się za wprowadzeniem ustawowego zakazu przemocy wobec kogokolwiek.

Mamy XXI wiek, Polska to kraj cywilizowany. Hihi, żartowałam.

adw. Joanna Parafianowicz

 

 

 

Share Post
Written by

Warszawski adwokat i Pokój Adwokacki w jednym.

No comments

LEAVE A COMMENT