snapchat
menu
Szukaj

Spór o TK czas zakończyć, adw. Maciej Gutowski i adw. Piotr Kardas

Kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego przechodzi do kolejnej fazy. Mimo zapewnień przedstawicieli aktualnej większości parlamentarnej o braku naruszeń podstawowych wartości demokratycznego państwa prawnego, opartych na przekonaniu, że większość wybrana w demokratycznej procedurze uprawniona jest do wprowadzania każdej zmiany, z punktu widzenia reguł demokratycznego państwa prawnego sprawa przedstawia się jednak zupełnie inaczej. Myśląc o sporze wokół TK przypomina się stare porzekadło, gdy jedna osoba mówi, że jesteś pijany, możesz ją zignorować. Gdy słyszysz to od drugiej osoby, warto się zastanowić. Gdy powtarza to trzecia i czwarta, jest to znak, by wrócić do domu i w żadnym razie nie należy ich obrażać.

Wprawdzie jesteśmy pełni wiary co do trzeźwego oglądu strony rządowej sytuacji wokół TK, jednak kolejna opinia krytyczna w tej sprawie – tym razem Komisji Europejskiej – każe nam się chwilę zastanowić. Do tej pory krytyka płynęła z ust Komisji Weneckiej, ze strony KRS, NRA, wydziałów prawa czołowych uniwersytetów, stowarzyszeń sędziowskich, wybitnych przedstawicieli nauki prawa oraz – co najważniejsze – z mających moc ustawy orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Zbyt dużo, by to lekceważyć.

Wspomniana opinia Komisji Europejskiej to pierwszy krok w trójstopniowej procedurze „ochrony państwa prawnego w UE” umożliwiający unijną reakcję na systemowe zagrożenia dla państwa prawa.

Warto przypomnieć, że pierwszy etap prowadzonej wobec Polski procedury obejmuje dialog z państwem członkowskim co do opinii KE, wskazującej na zagrożenia dla państwa prawa. Drugi etap to wydanie przez KE zaleceń w sprawie przestrzegania prawa obejmujących sugestie rozwiązania przez państwo członkowskie sygnalizowanych uchybień w wyznaczonym terminie. Trzeci etap to ocena realizacji sygnalizowanych w zaleceniach i opinii KE wskazań zmierzających do usunięcia zagrożeń dla państwa prawnego. Jeśli KE uzna, że nie doszło do ich usunięcia, może zwrócić się do Rady Europejskiej. Rada, stanowiąc większością czterech piątych swych członków po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego, może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez Państwo Członkowskie wartości wskazanych artykule 2.

Ewentualne sankcje z powodu tego naruszenia, w tym zawieszenie prawa do głosowania na forum UE, wymaga jednomyślnej decyzji państw reprezentowanych na szczycie unijnym. Być może – w drodze zabiegów politycznych – uda się tego uniknąć. Nie zmieni to jednak niczego jeśli chodzi o straty reputacji Polski jako państwa przestrzegającego reguł i wartości unijnych. To problem o znaczeniu fundamentalnym, choć także kwestia smaku. Wchodząc do klubu dżentelmenów lepiej nie pluć na chodnik, niż zastanawiać się, jakiej wysokości mandat przyjdzie nam zapłacić i czy uda nam się dogadać z policjantem.

To kolejny sygnał dla rządzących, że najwyższy czas na usunięcie naruszeń prawa na początku obranej ścieżki. Czas na publikację wyroków TK, na naprawę naruszeń wynikających z pochopnego zaprzysiężenia sędziów wadliwie wybranych i odmowy zaprzysiężenia wybranych prawidłowo. Czas na wyciągnięcie wniosków i przekucie porażki w sukces. Na potwierdzenie zasady, że cofnięcie się o krok by zachować konstytucyjne zasady nie oznacza zejścia z wytyczonej ścieżki. Gwarantuje, że sensowny i zgodny z prawem pomysł na naprawę sądownictwa powszechnego i konstytucyjnego będzie mógł liczyć na poparcie środowisk prawniczych.

Niedawno, przedstawiciele środowisk prawniczych z inicjatywy NRA wystosowali apel, w którym  – nie opowiadając się po żadnej stronie sporu politycznego – zgłosili gotowość pomocy w pracach nad jego rozwiązaniem. Apel, w którym proszą o podjęcie konstruktywnego dialogu, by zapobiec chaosowi prawnemu zagrażającemu społeczeństwu i oferują gotowość wypracowania rozwiązań naprawczych. Miejmy nadzieję, że politycy zechcą z tej oferty skorzystać.

Zaufanie nasze ograniczają jednak „naprawcze” pomysły polityków zawarte w kolejnym projekcie naprawczym posłów PiS z 30 kwietnia 2016r. Po prawie trzech miesiącach od możliwości zapoznania się z uzasadnieniem wyroku TK z 9 marca 2016 r. w sprawie grudniowej nowelizacji ustawy o Trybunale, posłowie przedstawili projekt prawie identyczny z uznaną za niekonstytucyjną ustawą, powielający wskazane w wyroku TK naruszenia konstytucji.

Zawarte w nim rozwiązania co prawda nie zmieniają składu 15 sędziów TK, ani kadencji sędziów ( 9 lat). Przewidują też trzy składy TK: pełny, skład siedmiu sędziów i skład trzech sędziów. Pełen to – w myśl projektu – 11 sędziów, w którym TK ma orzekać m.in. na wniosek prezydenta i prokuratora generalnego. Uprawnienia tych organów do ingerowania w proces orzeczniczy Trybunału trudno ujmować w innych kategoriach niż jako niedopuszczalną ingerencję władzy wykonawczej w sprawowanie władzy sądowniczej. Podważa ona zasadę niezależności TK.  Przedstawiciele władzy wykonawczej nie mogą tak daleko wkraczać w działalność judykatury, żeby określać składy orzekające właściwe do rozpoznania sprawy. W projekcie po raz kolejny mamy niekonstytucyjną większość 2/3 głosów w pełnym składzie TK, dotyczącą ważniejszych przepisów konstytucyjnych i znów zasady rozpoznawania wniosków przez TK według kolejności wpływu (z pewnymi ograniczeniami).

Cel tego projektu wydaje się zupełnie jasny. Do czasu wymiany sędziów TK na wybranych i zaprzysiężonych przez rządzących, TK nie ma orzekać, lub prawie nie ma orzekać. Najlepiej, by nominalnie funkcjonował, lecz faktycznie nie mógł sprawować kontroli konstytucyjności ustaw. Niektórzy politycy zresztą mówią o tym wprost wskazując, że „sprawa jest polityczna i wymaga decyzji politycznej”. Prawo ma dla tych polityków znaczenie wtedy, gdy jest zgodne z wolą politycznej większości; jeśli nie – tym gorzej dla prawa. Jeśli Konstytucja wspiera wolę rządzących – jest najwyższym prawem RP, jeśli nie – jest przestarzała (po 19 latach) i trzeba ją zmienić.

Wiadomo dziś, że kryzysu nie rozwiąże się brnąc w kolejne naruszenia. Zagraniczne inwestycje w stabilnym w państwie prawa, ochrona polskich obywateli, środki unijne dla polskich rolników i przedsiębiorców to korzyści cenniejsze od uporu polityków. Unijne zalecenia i opinie to ważny sygnał, którego po raz kolejny zignorować nie można. Najwyższy już czas, by  zweryfikować uprzednie stanowisko,  cofnąć się z drogi, która przyniesiemy nam wszystkim tylko szkody.

 

adw. prof. dr hab. Maciej Gutowski, dziekan ORA w Poznaniu

adw. prof. dr hab. Piotr Kardas, przewodniczący Komisji Legislacyjnej NRA

gutowskikardas

 

komentarze