snapchat
menu
Szukaj

Ten, kto nie ryzykuje kosztów, jest bardziej skory do sądu, adw. Maciej Gutowski i adw. Piotr Kardas

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości skierowali niedawno do Ministra Sprawiedliwości interpelacje, w których sugerują obniżenie wysokości kosztów zasądzanych przez sąd od strony przegrywającej proces. Dotyczą one reguł przewidzianych w rozporządzeniu, które uzupełnia przewidzianą w KPC regułę zwrotu stronie wygrywającej proces poniesionych przez nią kosztów zastępstwa procesowego w sprawach z wyboru i wprowadza stosowną taryfę.

 

W odpowiedzi wiceminister sprawiedliwości napisał, że rozwiązania przyjęte w rozporządzeniach z 22 października 2015 r. „są aktualnie przedmiotem analizy w Ministerstwie Sprawiedliwości pod kątem potrzeby wprowadzenia ewentualnych zmian”. Mamy nadzieję, że ta enigmatyczna odpowiedź jest uprzejmym wskazaniem, że nie można porównywać rzeczy nieporównywalnych.

 

Posłów zaniepokoiło to, że stawki z wyboru wzrosły, podczas gdy stawki za reprezentacje z urzędu niewiele się zmieniły. Zatem, w ocenie posłów, powstanie utrudnienie w dostępie do usług prawniczych ze względu na wysokie koszty reprezentacji z wyboru oraz nierówność w prawie co do zwrotu kosztów procesu bowiem prawnicy  występujący w postępowaniu  z urzędu są gorzej opłacani od prawników działających z wyboru. Powyższe twierdzenia oparte są na całkowitym nieporozumieniu istoty i sensu obu instytucji,  zupełnie oderwanym od rzeczywistości.

 

Bardziej smuci niezrozumienie przez posłów zasad rządzących rynkiem usług prawnych niż sam pomysł obniżania taryfy. Interpelujący nie dostrzegają zasadniczej odmienności między wynagrodzeniem za czynności wykonywane z urzędu a zwrotem kosztów zastępstwa procesowego z wyboru. W pierwszym przypadku chodzi o wynagrodzenie za pracę adwokata wykonywaną na zlecenie organu władzy publicznej. W drugim o zwrot wydatków poniesionych przez stronę wygrywającą proces przez stronę przegrywająca. W odniesieniu do zwrotu kosztów procesu z wyboru wyróżnić można trzy modele:  (1) zwrot pełnych udokumentowanych kosztów (z pewnym ograniczeniem uznaniem sędziowskim przyjęty w Wielkiej Brytanii), (2) zwrot kosztów ograniczony taryfą (Polska), (3) brak zwrotu kosztów w ogóle „każdy płaci za siebie” (USA). Wybór modelu nie jest oczywisty – zależy od odpowiedzi na pytanie „kto ma ponieść koszty procesu: wygrywający, czy przegrany i w jakiej proporcji?”. Ale ta sprawa nie ma nic wspólnego z dostępem do sądu.

 

Polski model nakłada na stronę przegrywającą sprawę obowiązek zwrotu  przeciwnikowi kosztów procesu w ramach których znajduje się wynagrodzenie adwokata, nie wyższe niż stawki opłat określone w rozporządzeniu (art. 98 § 1 i 3 KPC). Sąd zatem zasądza zwrot wynagrodzenia faktycznie zapłaconego, nie wyższego jednak niż określone w taryfie. Czy taryfa niższa, czy wyższa – nie ma znaczenia w perspektywie dostępu do sądu. Te koszty bowiem nie są dla adwokata lecz dla jego klienta, a o ich wysokości decyduje rynek. Ich wysokość ma znaczenie dla przegrywającego i dla wygrywającego o tyle, że przesądza kto i w jakiej części, w ostatecznym rozrachunku, poniesie koszty adwokata reprezentującego wygrywającego – czy ten kto wygrał, czy ten kto przegrał. Inicjatywa obniżania stawek, ograniczy po prostu prawa tej strony, która słusznie dochodzi swych praw przed sądem. Pomimo wygrania procesu nie będzie  bowiem mogła uzyskać od strony przegrywającej proces zwrotu tych wszystkich kosztów, które już poniosła.

 

Stawki z urzędu dotyczą zupełnie czego innego. To wynagrodzenie dla adwokata z tytułu zleconej przez organ władzy publicznej  obowiązkowej sprawy z urzędu. Występuje w każdym systemie prawa. Słuszne jest zresztą spostrzeżenie, że są one zbyt niskie. Z tego powodu  dzisiejszy model świadczenia pomocy prawnej z urzędu opiera się na adwokackim poczuciu odpowiedzialności. Adwokaci realizują swe obowiązki w następstwie decyzji administracyjnych: sądowych lub samorządowych. Adwokat jest w sprawie z urzędu – z uzasadnieniem wątpliwym w świetle konstytucyjnej zasady wolności pracy i działalności gospodarczej  (art. 65 i 20) – zmuszany do pracy pod sankcjami dyscyplinarnymi i karami pieniężnymi nakładanymi przez sąd. Nieważne, czy adwokat pracuje poniżej kosztów swej działalności. Obowiązek to obowiązek, a adwokaci są obowiązkowi. Ale traktowanie tej symbolicznej zapłaty jako punktu odniesienia do stawek z wyboru, to nieporozumienie.

 

W realiach gospodarki rynkowej nikt nie będzie prowadził działalności gospodarczej za wynagrodzenie, które nie pokrywa jej kosztów. To, że adwokat zwykle  poprowadzi sprawę z urzędu poniżej kosztów oznacza, że koszty te  pokrywa ze środków uzyskiwanych ze spraw z wyboru. W ten sposób  znaczącą część kosztów  spraw z urzędu, zlecanych przez organy władzy publicznej  pokrywana jest nie ze środków publicznych lecz z wypracowanego przez adwokatów  zysku. Politycy powinni rozumieć, że nie wolno na dłuższą metę tolerować przymusowej i nieuczciwej organizacji systemu pokrywania obowiązków socjalnych państwa z kieszeni adwokatów.

 

W odniesieniu do spraw z urzędu – zamiast majstrować przy rozporządzeniu – trzeba pilnie stworzyć mechanizmy gwarantujące uczciwe zasady wynagradzania.  Należy rozważyć stworzenie systemu publicznych zamówień usług prawnych (a takimi jest praca adwokatów w sprawach z urzędu) w oparciu o  kryteria rynkowe (np. podobne do obowiązujących w prawie zamówień publicznych) lub znaleźć podobne rozwiązanie systemowe. To społeczeństwo bowiem poniesie bowiem koszt załamania rynku pomocy prawnej, jeśli adwokaci – powołując się na Konstytucję – zmuszeni będą odmówić jej świadczenia.

 

W odniesieniu zaś do stawek z wyboru – trzeba zdecydować się na któreś z rozwiązań. Jeśli chce się ograniczyć bezzasadne procesy – zwrot kosztów powinien nastąpić według stawek wyższych lub nawet według całości kosztów rzeczywiście poniesionych. Ryzykując zwrotem kosztów na rzecz strony przeciwnej, trzeba powiem trzy razy zastanowić się przed wytoczeniem niezasadnej sprawy. Jeśli chcemy, by spraw było dużo i nieważne czy słusznych, można zwrot kosztów ograniczyć. Strona, która nie ryzykuje kosztami będzie bardziej skora do sądu.

 

Natomiast mieszanie instytucji zwrotu kosztów procesu w sprawach z wyboru z wynagrodzeniem w sprawach z urzędu, świadczy wyłącznie o niekompetencji. Zanim zada się pytanie, zwłaszcza w formie interpelacji, warto trochę zrozumieć o co się w istocie pyta.

 

Adwokat Maciej Gutowski i adwokat Piotr Kardas

gutowskikardas

 

komentarze