snapchat
menu
Szukaj

Orzekanie na podstawie konstytucji, adw. dr hab. Robert Gwiazdowski

zrzut-ekranu-2016-10-29-18-16-29Sędziowie Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego zadeklarowali, że będą orzekać na podstawie wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Nawet tych niepublikowanych. Nie wiem do końca czy tak można, bo jednak Konstytucja wspomina coś tam o  „ogłaszaniu” orzeczeń Trybunału w „dzienniku urzędowym”. Dobrze że twórcy Konstytucji nie wpadli na pomysł, żeby orzeczenia sądów też jakiś organ gdzieś ogłaszał. No ale gdyby prawo było jednoznaczne musielibyśmy zająć się, na przykład, glazurnictwem.  Obowiązuje nas jednak domniemanie racjonalności ustawodawcy. I ono jest jednoznaczne. Co prawda ustawodawca co rusz daje nam nowe, „niezbite” dowody swojej nieracjonalności, ale domniemanie o jego racjonalności ma charakter iuris ac de iure – jest niewzruszalne. Na podstawie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym z 29 kwietnia 1985 roku Trybunał sam „wydawał” „zbiory” swoich orzeczeń. Z jakiegoś jednak powodu „racjonalny ustawodawca” postanowił w konstytucji, że będzie to czynił „organ” w „organie urzędowym”. A zgodnie z podstawowym założeniem racjonalności, ustawodawca nie mógł tak po prostu zmienić istniejącego wcześniej stanu prawnego bez żadnego powodu. Co prawda jeden z twórców konstytucji zapewniał, że oni „nie przypuszczali, że będą nami rządzić złoczyńcy”, ale to tak, jak byśmy powiedzieli naszemu „suwerenowi” – to znaczy mandantowi – że gdy pisaliśmy dla niego umowę nie przypuszczaliśmy, że jego kontrahent nie wywiąże się ze swoich zobowiązań albo będzie chciał go wręcz oszukać. Nie przypuszczałem, że będą nami rządzić złoczyńcy, podobnie jak nie przypuszczam, że kontrahent mojego klienta jest oszustem, ale umowę piszę tak, jakbym był pewien, że on nim jest.

 

Podpowiem więc inne rozwiązanie – wynikające wprost z konstytucji, której wielkim fanem nie jestem, ale może się przydać. Otóż wszyscy sędziowie – także z sądów rejonowych – mogą orzekać wprost, bezpośrednio na jej podstawie. Wiem, że wielu sędziów – zwłaszcza tych, którzy zaczęli orzekać przed 1997 rokiem – zbyt dokładnie jej nie przestudiowało. Ba – skłonny jestem nawet przypuszczać, że i dziś dla prawników przygotowujących się do egzaminu sędziowskiego (adwokackiego, czy radcowskiego, nie mówiąc już o prokuratorskim), konstytucja nie jest ustawą, do której przywiązują jakieś znaczenie „zasadnicze”. W sumie się nie dziwię. Uchwalona „w imię Boga”, którego być może nie ma, ustanowiła „demokratyczne państwo prawa”, które w dodatku „realizuje zasady sprawiedliwości społecznej”. Ciekawe ilu sędziów czytało co miał, na temat tej sprawiedliwości, do powiedzenia niejaki Arystoteles albo Akwinata?

 

Jest jednak parę innych artykułów konstytucji, które brzmią bardziej jednoznacznie. Orzekanie bezpośrednio na ich podstawie by się z pewnością przydało. Może Sąd Najwyższy w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej nie orzekłby, że ustawę Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej o przejęciu na własność Państwa podstawowych gałęzi gospodarki narodowej należy interpretować nie zgodnie z jej literą, ale „zgodnie z jej duchem”?! Tak, tak, to nie żart – tak stwierdził Sąd Najwyższy. Nie da się wykluczyć, że stało się tak, gdyż roszczeń dochodzili bezpośredni spadkobiercy przedwojennych właścicieli. W sprawach, w których występowali nabywcy roszczeń do znacjonalizowanych gruntów warszawskich unosił się nad sądami jakiś inny „duch” – a właściwie to może nawet ten sam, tylko w przebraniu. Na przykład w przebraniu „kuratora osoby nieznanej z miejsca pobytu” i to nawet studwudziestoletniej. Może nie zalegalizowałby państwowego paserstwa przyjmując, że umowa sprzedaży przez gminę nieruchomości przejętej przez gminę w wyniku wywłaszczenia dokonanego z naruszeniem prawa, nie może zostać unieważniona?

 

Może sędziowie Naczelnego Sądu Administracyjnego nie uznaliby za zgodną z konstytucją konfiskatę 75% pieniędzy podatnika zarobionych za granicą w czasie stanu wojennego, których wwóz zadeklarował wracając w 1990 roku do kraju (co potwierdzały stosowne zaświadczenia straży granicznej) i trzymał przez piętnaście lat na rachunku bankowym?

 

Może w końcu sam Trybunał nie uznałby odpowiedzialności zbiorowej podatników za nierozliczenie podatku VAT przez ich kontrahenta za zgodną z konstytucją?

 

Każdy z nas ma w zanadrzu więcej takich przykładów może nawet bardziej drastycznych, więc pewnie podzielicie moją radość z deklaracji, że sędziowie będą już teraz przestrzegali konstytucji?

 

Adwokat dr hab. Robert Gwiazdowski

 

komentarze