Dlaczego wciąż wybieramy sąd, na który narzekamy?

Arbitraż, czyli sąd polubowny, może być atrakcyjną ścieżką kariery prawniczej. Jako środowisko powinniśmy wreszcie poważnie porozmawiać zarówno o jego szerszym wykorzystaniu, jak i o przygotowaniu prawników do doradzania klientom w tym zakresie. Przedstawianie arbitrażu wyłącznie jako alternatywy wobec sądów państwowych jest daleko idącym uproszczeniem. Podobnie jak określanie go mianem sądu „prywatnego”.

Ten tekst nie będzie jednak rozważaniem o charakterze prawnym sądu polubownego ani podręcznikiem pod tytułem „jak rozpocząć karierę w arbitrażu”. Pojawią się wątki osobiste, ale przede wszystkim chodzi o zachętę, żeby arbitraż zacząć traktować poważnie.

Także bez ustawiania go w kontrze do sądów państwowych, z których sam przecież korzystam.

Skoro jest tak źle, dlaczego jest tak dobrze?

Przewlekłość postępowań oraz utrzymująca się niepewność co do stabilności części orzeczeń cywilnych, związana z obsadą składów, powinny naturalnie kierować uwagę prawników ku arbitrażowi.

Sąd polubowny nie rozstrzygnie sprawy o rozwód ani innych spraw dotyczących akt stanu cywilnego. W sporach gospodarczych, w tym w typowych sprawach o zapłatę, trudno jednak znaleźć lepsze forum.

Dlaczego zatem arbitraż nadal pozostaje na marginesie?

Bywa przedstawiany jako drogi, choć wcale nie musi taki być. Kojarzy się z zamkniętym kręgiem, a słowa „elitarny” organicznie nie trawię. Dochodzą do tego nie do końca czytelne zasady wyboru arbitrów i prowadzenia postępowania, hermetyczne środowisko oraz brak ogólnodostępnej bazy orzeczeń.

W rezultacie częściej wybieramy znany sąd państwowy. Nawet jeśli później przez kilka lat wysłuchujemy pomstowania klientów na tempo rozpoznawania sprawy.

Arbitraż nigdy też nie doczekał się wsparcia państwa porównywalnego z promocją mediacji, z której zresztą również warto korzystać. Sądy arbitrażowe i zajmujący się nimi prawnicy od lat wykonują tę pracę sami. To nadal kropla w morzu potrzeb.

Czy warto zainteresować się arbitrażem?

Rosnąca konkurencja na rynku usług prawnych skłania do szukania własnej specjalizacji. Sztuczna inteligencja, odmieniana dziś przez wszystkie przypadki, raczej nie odbierze pracy prawnikom procesowym. Arbitraż także jest postępowaniem cywilnym, tyle że prowadzonym poza sądem państwowym.

Kariera arbitrażowa ma zasadniczo dwa kierunki: pełnomocnika w sporach albo arbitra. Ta druga rola zwykle przychodzi wraz z doświadczeniem zdobytym przed sądem polubownym.

Jako pełnomocnicy oraz prawnicy pracujący in-house możemy wpływać na to, czy spór trafi do arbitrażu, czy do sądu państwowego. Jeżeli postępowanie arbitrażowe trwa rok i co do zasady kończy się na jednej instancji, podczas gdy w sądach państwowych perspektywą są lata, wybór przestaje być wyłącznie akademicki.

Są również klienci, dla których szybkie rozstrzygnięcie ma znaczenie nie tylko procesowe. Chodzi choćby o zachowanie wewnętrznych procedur koncernowych albo możliwie szybkie usunięcie z bilansu rezerwy utworzonej na poczet sporu.

Trudne dobrego początki, czyli jak zacząć

Część piąta kodeksu postępowania cywilnego nadal nie należy do obowiązkowego wyposażenia absolwenta polskiego wydziału prawa. Uczelnie oferują już kursy i studia podyplomowe z arbitrażu. Sam takie zajęcia prowadzę. Zmienia się również podejście samorządów prawniczych do kształcenia aplikantów. Organizowane są konkursy arbitrażowe, czyli moot courts, nawet dla uczniów szkół średnich.

To jednak wciąż za mało.

Prawnicy muszą sami nabrać przekonania, że ze sprawą rzeczywiście warto pójść do arbitrażu.

Po raz pierwszy zetknąłem się z sądem polubownym kilkanaście lat temu, pracując w dużej kancelarii. Nie wiedziałem o nim prawie nic. Próg wejścia wymaga przyswojenia nie tylko określonej wiedzy, lecz także odrębności samego postępowania. Proces przed sądem polubownym nie jest kopią postępowania przed sądem państwowym.

Kiedy już we własnej kancelarii przyszło mi wraz ze wspólnikami samodzielnie prowadzić pierwszy spór arbitrażowy, do późnych godzin nocnych czytałem doktrynę i orzecznictwo sądów państwowych dotyczące arbitrażu. Zapewne nie uniknąłem błędów. Sprawę jednak wygraliśmy.

Dziś rozstrzygam już również sprawy jako arbiter.

Dlatego polecam sąd polubowny nie tylko jako sposób prowadzenia sporów, lecz także jako możliwą drogę zawodową. Być może, trochę mniej o arbitrażu mówiąc, a częściej rzeczywiście z niego korzystając, przyczynimy się do jego rozwoju nad Wisłą.

 

Łukasz Wydra

adwokat, partner w kancelarii Jabłoński Koźmiński i Wspólnicy oraz wykładowca arbitrażu, m.in. na WPiA UW, dr nauk prawnych

kontakt z autorem:

Share Post
No comments

Sorry, the comment form is closed at this time.