snapchat
menu
Szukaj

Więcej ad meritum, adw. Andrzej Malicki

Czas budzącej się do życia wiosny oznacza dla Adwokatury również okres intensywnej polemiki, dynamicznej wymiany poglądów i ciekawych sporów związanych ze zbliżającymi się wielkimi krokami wyborami samorządowymi. Nieuchronnie zwracamy zatem uwagę na erystykę i retorykę przedstawicieli Palestry, a zwłaszcza kandydatów na stanowiska w izbach adwokackich. Niestety wydaje się, że agresywny język polityki wkroczył już i na nasz teren samorządowy.

Tym bardziej aktualnym staje się postulat posługiwania się przez kandydatów – niezależnie od ich światopoglądów – argumentami przede wszystkim merytorycznymi, które mają tę niewątpliwą przewagę nad personalnymi, że dotyczą rzeczy, spraw i zagadnień istotnych dla wszystkich członków samorządu adwokackiego. Łatwo w dzisiejszych czasach – w dobie komunikowania się za pośrednictwem mediów społecznościowych – uciec od rzeczywistości, bieżących problemów i aktualnych wyzwań. Różnorodność postaw, osobowości i zachowań w samorządzie adwokackim jest zjawiskiem tak naturalnym, jak pożądanym, bowiem zapewnia równoważenie skrajnych poglądów, a tym samym  możliwość wypracowania wspólnego stanowiska. Brak akceptacji dla powyższego zjawiska prowadzić musi dyskutantów do posługiwania się bezwartościową argumentacją ad personam, która oddala od przedmiotu sporu.

Warto wspomnieć w tym miejscu, jakże aktualną dziś, tezę Artura Schopenhauera (którą określił jako „fortel ostatni”), że gdy w obliczu przewagi przeciwnika, czując zbliżającą się porażkę, adwersarz atakuje osobę w sposób bezpośredni, obraźliwy, wręcz ordynarny zachowanie to prowadzi do efektu w postaci całkowitego oddalenia się od przedmiotu sporu (argumentum ad personam)[1]. Przykładem takiej retoryki jest właśnie odpowiedź adwokatów Izby Wrocławskiej na mój artykuł pt. „Przecież mamy prawo wiedzieć” opublikowany na stronie pokoju adwokackiego w dniu 24.03.2016 roku. Odnoszę wrażenie, że aspekty emocjonalne walki o przewodnictwo w Izbie Wrocławskiej przesłoniły potrzebę rzeczowego odniesienia się do problemu pozbawionego przecież pozamerytorycznych aspektów.

Obecnie merytoryczna postawa wymagana jest od przedstawicieli środowisk prawniczych w każdej sferze aktywności – zarówno w relacjach z klientem, z organami wymiaru sprawiedliwości, ze współpracownikami i w końcu, a może przede wszystkim – z Koleżankami i Kolegami Adwokatami. W debacie publicznej zatem nie powinniśmy czerpać wzorców zachowań ze źródeł skażonych politycznie, bowiem należy się wzajemnie szanować, a jeśli różnić to pięknie – do czego nawoływał C.K. Norwid.

Ad rem!

Konkretne pytania wymagają przecież konkretnej odpowiedzi. W przypadku artykułu pt.Przecież mamy prawo wiedziećodpowiedzi na pytanie, co mamy prawo wiedzieć, udzielił w nieprawomocnym wyroku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu z dnia 15.02.2016 roku, wydanym w sprawie o sygn. II SAB/Op 2/16. Podjęcie merytorycznej dyskusji w przedstawionej sprawie wymaga zatem podjęcia się trudu odpowiedzi na pytania takie jak: co stanowi przedmiot informacji publicznej, jakie powinny być tryb i forma załatwienia sprawy wnioskodawcy, który żąda udzielenia informacji na temat wynagrodzenia wykładowcy, co przesądza o publicznym charakterze żądanej informacji, a także czy Okręgowa Rada Adwokacka we Wrocławiu mieści się w kręgu podmiotów zobowiązanych do udzielania informacji publicznej. Przecież to o powyższych kwestiach mamy prawo wiedzieć! Zadaniu powyższemu nie zadośćuczyniło bynajmniej dziewiętnastokrotne wymienienie tytułu zawodowego, imienia i nazwiska autora, które miało miejsce w odpowiedzi adwokatów Izby Wrocławskiej pt. „Co rzeczywiście chcemy wiedzieć” z 24.03.2016 roku.

Zarówno klient oczekuje dziś wyłącznie konstruktywnej, rzetelnej i trafnej opinii w swojej sprawie, tak samo w Sądzie nie ma dziś miejsca na argumenty nierzeczowe, emocjonalne i nieprzemyślane. W aktywnej praktyce adwokata relacje ze współpracownikami cechują się również wysokim stopniem skonkretyzowania przedstawianych problemów i powierzanych spraw. Nie ma dziś czasu, miejsca ani przestrzeni na unikanie jasnych odpowiedzi na istotne pytania i przedstawianie faktów innymi niż są.

Ad rem!

Z uwagi na wzrost liczby adwokatów, różnorodność potrzeb rynkowych, a także wysokie oczekiwania względem jakości świadczonych przez nas usług samorządowe szkolenia uwzględniać powinny potrzebę specjalizacji. Konieczne dziś staje się uwzględnienie postulatów zgłaszanych przez adwokatów izby warszawskiej[2], którzy dostrzegają potrzebę tworzenia sekcji zrzeszających adwokatów zainteresowanych lub specjalizujących się w określonych dziedzinach prawa. Stworzenie sekcji tematycznych  w ramach szkolenia umożliwi doskonalenie zawodowe zgodne z oczekiwaniami członków izby i przyczyni się do podniesienia jakości świadczonych usług oraz kooperacji z przedstawicielami innych zawodów i środowisk (przykładowo: architektami, syndykami, inżynierami). Przynależność do określonej sekcji tematycznej – dobrowolna i aktywna – umożliwi jej członkom bieżące aktualizowanie wiedzy oraz jej pogłębianie we współudziale ze specjalistami z różnych dziedzin zapewniając tym samym rozwój indywidualnie wybranej ścieżki zawodowej, a jednocześnie wzrost poziomu świadczonej pomocy prawnej. Wydzielone sekcje tematyczne stworzą warunki prowadzenia zajęć warsztatowych, a nie tylko wysłuchiwania wykładów, co z pewnością podniesie poziom satysfakcji, zadowolenia i spełnienia Adwokatów, oczekujących dziś zajęć na wysokim poziomie merytorycznym, co nie oznacza bynajmniej postulatu rezygnacji ze szkoleń ogólnych.

Reasumując: ad rem! w słowie, w piśmie, w Sądzie, w kancelarii, a także w ożywionym dyskursie przedwyborczym.

adw. Andrzej Malicki,

członek Naczelnej Rady Adwokackiej – Komisji Etyki, kandydat na Dziekana Izby Adwokackiej we Wrocławiu

z201511101431431

[1] Zob. A. Schopenhauer, Erystyka Sztuka prowadzeni sporów, wyd. Helion 2007, s. 82.

[2] Zob. rozmowa z Kamilem Szmidem, Łukaszem Wydrą i Wojciechem Bagińskim umieszczona na stronie pokoju adwokackiego w dniu 26.02.2016 roku, źródło: http://pokojadwokacki.pl/?post=2831.

komentarze