snapchat
menu
Szukaj

Po piąte, adw. Joanna Parafianowicz

Strażnik wchodzi do celi, Jacek przerywa swój monolog.

 

Strażnik: Pan prokurator polecił zakonczenie rozmowy.

 

Jacek: Panie mecenasie… W moim rzeczach… oni go oddają… w portfelu jest kwit z zakładu fotograficznego. Ja tam zostawiłem zdjęcie do powiększeni i już… i nie zdążyłem odebrać. Oni mieli powiększyć. Żeby pan to zabrał i oddał matce.

 

Piotr: Co jest na tym zdjęciu?

 

Jacek: Marysia… od komunii… Zabrałem matce, jak wyjeżdżałem. Pozaginało się. Proszę pana… ja nie chcę.

 

Piotr stoi bez ruchu. Strażnik skończył zamykanie celi i też się zatrzymał. Przez chwilę stoją wszyscy.

 

Strażnik: Idziemy.

 

Jacek rusza, jakby nie wypowiedział ostatnich słów. Całkiem normalanie: idzie prosto nie rozglądając się. Kat otwiera drzwi z kilku zasuw, zamyka plomby i robi przejście. Jacek wchodzi, za nim adwokat, prokurator, naczelnik, ksiądz i lekarz. Drzwi zamykają się i wtedy przed pokojem, w którym zniknęli, pojawia się młody mężczyzna, który przedtem niósł drabinę, a którego warzy nie widzieliśmy. Patrzy na zamknięte drzwi, jakby wiedział, co się dzieje w środku, i tak właśnie intensywnie patrząc, podchodzi powoli i zatrzymuje się tuż przed drzwiami. Wygląda, jakby malował coś tutaj. Ma pochlapane białą farbą ubranie, czapeczkę, nawet na twarzy widać zaschnięte krople białej farby. Zza drzwi nie dobiega żaden głos.

 

Naczelnik: „… z prawa łaski w stosunku do skazanego nie skorzystano”.

 

Ksiądz szepcze coś Jackowi do ucha. Jacek też szepcze kilka słów i pochyla głowę. Ksiądz robi mu niewielki znak krzyża na czole. Jacek pochyla się do jego ręki. Kiedy podnosi głowę, krok w jego stronę robi naczelnik. Wyciąga paczkę „giewontów”.

 

Naczelnik: Papierosa?

 

Jacek: Wolałbym bez filtra.

 

Kat podsuwa mu swoje „sporty”. Jackowi leciutko drżą ręce. Adwokat wyciąga zapałki, ale kat razem z papierosem miał już w ręku zapalniczkę i on zapala Jackowi papierosa. Wszyscy czekają, pali tylko Jacek. Piotr wyjmuje z pudełka zapałkę i łamie ją w palcach. W ciszy słychać wyraźny trzask. Kat podsuwa Jackowi popielniczkę.

 

Jacek: Chciałbym… chciałbym się załatwić.

 

Kat wskazuje mu małe drzwi w jednej ze ścian pokoju. Jacek znika za tymi drzwiami. Znów wszyscy stoją. Kat podchodzi do drzwi, w których zniknął Jacek i puka cichutko. Cisza.

 

Malarz, zaschniętymi na twarzy śladami białej farby, stoi jak przedtem przed drzwiami celi i patrzy prosto przed siebie. I choć są przed nim tylko kute drzwi, wygląda jakby widział coś więcej.

 

Cisza się przedłuża. Naczelnik jest nieco zdenerwowany, podchodzi do drzwi, ale w tej samej chwili drzwi otwierają się i staje w nich Jacek. Jest spokojny.

 

Jacek: Nie mogę.

 

Kat zawiązuje mu ręce z tyłu i podprowadza do zasłonki. Jednym ruchem odsłania właściwy sens pokoju. Jacek wchodzi, kat za nim. Zsuwa za sobą zasłonkę z chrzęstem metalowej szyny. Już w środku starannie, powoli zakłada mu pętlę na szyję. Podchodzi do guzika. Naciska. Klapa ze zbytnim, jak na gust kata, łoskotem usuwa się Jackowi spod nóg.  Ciało drga kilka sekund i uspokaja się. Wyprężone nogi kołyszą się lekko i po chwili z nogawki spodni kapie na linoleum kilka kropel gęstej, brązowej cieczy.

 

Młody mężczyzna w zachlapanej farbą czapce odchodzi od drzwi pokoju w głąb korytarza. Korytarz jest ciemny i nie trzeba zbyt długo czekać, żeby mężczyzna rozpłynął się w tej ciemności.

 


 

Cytowany wyżej fragment tekstu pochodzi ze scenariusza V części Dekalogu, filmu Krzysztofa Kieślowskiego, zaś film – to końcowa scena „Krótkiego filmu o zabijaniu”, scenariusz obu współtworzył Krzysztof Piesiewicz – adwokat.

 

Po premierze filmu, która miała miejsce 11 marca 1988 r., w Polsce zaczęło obowiązywać faktyczne moratorium na wykonywanie kary śmierci.  Moratorium ustawowe weszło w życie mocą ustawy z 12 lipca 1995 r. o zmianie Kodeksu karnego, Kodeksu karnego wykonawczego oraz o podwyższeniu dolnych i górnych granic grzywien i nawiązek w prawie karnym.

 

Aktualnie obowiązujący polski Kodeks karny nie przewiduje kary śmierci. Warto jednak wiedzieć, że ostatecznie została ona zniesiona we wszystkich okolicznościach – w tym w okresie wojny – dopiero w 2013 roku, gdy Prezydent RP podpisał Protokół nr 13 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

 

10 października to Europejski i Światowy Dzień Przeciwko Karze Śmierci.

 

Adw. Joanna Parafianowicz

ja

komentarze