snapchat
menu
Szukaj

Niech żyje bal! adw. Joanna Parafianowicz

W Izbie Adwokackiej w Warszawie dzieje się wiele dobrego. Sekcje, wykłady, spotkania autorskie, pomoc potrzebującym w ramach zorganizowanych akcji, czy udział adwokatów w festiwalach rockowych, to przykłady świetnych działań, które integrują zarówno nasze środowisko, jak i nas – adwokatów z osobami, które tego zawodu nie wykonują, a prawo co najwyżej niekiedy je dotyka. Za sprawą tego rodzaju aktywności zarówno w Warszawie jak i za sprawą Warszawy wiele się dzieje i w większości są to aktywności – z punktu widzenia wizerunku – niezwykle pozytywne. Jest jednak jedno „ale”.

Bal Adwokatury – impreza dla ograniczonej – jak dotąd głównie powierzchnią lokalu – liczby osób, ze wspaniałym jedzeniem i dobrymi trunkami, świetna okazja do tego, aby w mniej formalnych okolicznościach spotkać się ze znajomymi, wziąć udział w charytatywnej aukcji, potańczyć i poznać nowe osoby. Byłam na kilku balach, wiem co mówię – to wydarzenie, które warto wpisać do kalendarza. Ni mniej ni więcej – doskonała impreza integracyjna. Rzecz w tym jednak, że w tym roku zintegruje jedynie niektórych.

Koszt 500 zł na osobę, a zatem 1 000 zł od pary (kto chciałby iść sam?), to nie tylko wydatek niebagatelny, ale także ze zdroworozsądkowego punktu widzenia – zbędny. Za tę kwotę można wyjechać na weekend, spędzić czas w SPA, niewiele dokładając kupić dziecku konsolę do gry, lub opłacić cały rok lekcji baletu. Zaopatrzyć się w kilka par butów, albo tomów komentarza do KPC.

Prawdopodobnie mało kto uważa mnie za osobę skąpą. Przyznaję jednak, że nie wydam 500 zł na bilet. Nie dlatego, iż nie byłabym w stanie tej kwoty odłożyć, po prostu wydaje mi się ona wręcz nieprzyzwoita. Zaś z pierwotnego celu imprezy, jakim jest integracja środowiskowa, cena czyni wydmuszkę. Mam wrażenie, że dawno my adwokaci nie byliśmy tak daleko… nie od tzw. Kowalskiego, czy Nowaka, ale od siebie nawzajem…

 

adwokat Joanna Parafianowicz

komentarze