snapchat
menu
Szukaj

Mediacja, adw. Andrzej Nogal

Nic nie wskazuje na to, aby kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego rychło się zakończył, a jego sytuacja została trwale uregulowana. Sporu nie da się rozwiązać prawnie, bowiem – o ile argumenty tejże kategorii są w większości po stronie prezesa TK, o tyle jego oponenci zajmują zdecydowane, odmienne stanowisko i mają w swoich rękach pełnię władzy wykonawczej i ustawodawczej.

 

W tej sytuacji pojawia się pole do mediacji i zawarcia „okrągłostołowej ugody”. Mogłaby ona być wypracowana przy pomocy Adwokatury. Nie ma bowiem co zapominać, że siły społeczne stojące za uchwaleniem Konstytucji z 1997r. odeszły w niebyt i obecnie trzeba wypracować nowy model ustrojowy państwa.

 

Kryzys konstytucyjny trwa już dwa miesiące i nie widać jego kresu. W tym miejscu pragnę podkreślić, że dawno to już przestał być spór prawny i przerodził się w spór polityczny. Tak odczytywać można bowiem i część posunięć TK: niedopuszczanie do orzekania nowych sędziów, wydawania niespotykanego postanowienia o zabezpieczeniu, a ostatnio zignorowanie noweli do ustawy o TK i zamiar osądzenia jej bezpośrednio na podstawie Konstytucji. Owszem, obrońcy tychże decyzji TK podnoszą, że na gruncie Konstytucji to TK dokonuje ostatecznej wykładni jej przepisów i nie ma jakiekolwiek organu, który miałby prawo do kwestionowania trybunalskich rozstrzygnięć. Niezależnie od tego, jak rozszerzająca by była to wykładnia i jak dalece by odbiegała od literalnego brzmienia przepisów. Istotnie, na gruncie Konstytucji jest to ważny argument – do czasu jednak, gdy uzmysłowimy sobie konsekwencje takiego stanowisko. Oto TK nie byłby skrępowany jakimikolwiek ograniczeniami co do jego władzy i mógłby kwestionować, zmieniać i narzucać dowolne rozwiązania polityczne. Nie bacząc przy tym, na aktualną wolę społeczeństwa, wyrażaną poprzez wybory.

 

Owszem, Konstytucja z 1997r. także została przyjęta w referendum i stoi za nią głos społeczny. Nie zawadzi jednak przypomnieć o kilku sprawach związanych z jej uchwaleniem. Konstytucja została przyjęta przez Sejm, w którym zasiadali wyłącznie posłowie Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Unii Wolności i PSL-u. Dwóch pierwszych partii już nie ma w Sejmie, a trzecia ma marginalne znaczenie. Przeciwko Konstytucji występowała zarówno prawica pozaparlamentarna, jak i Kościół. Ostatecznie, Konstytucję poparło w referendum 53% procent głosujących, przy frekwencji 43%. W 16 dawnych województwach (na 49) większość głosowała przeciwko projektowi. Nadto, z uwagi na brak wieku, roczniki urodzone po 1979r. nie mogły rzecz jasna co do Konstytucji się wypowiedzieć. Jak więc widać, już od zarania Konstytucja była odrzucana przez pokaźną część społeczeństwa, a siły polityczne które stały za jej uchwaleniem nie mają obecnie poważniejszych wpływów na polskiej scenie politycznej. Teraźniejsze więc próby fetyszyzowania Konstytucji i czynienia z niej świętego Graala polskiego prawa nie spotykają się ze zrozumieniem pokaźnego odłamu polskiego społeczeństwa.

 

Dlaczego o tym piszę? Bo wyroki każdego sądu mają znaczenie o tyle, o ile istnieje możliwość ich egzekucji. A w wypadku TK, o ile istnieje konsensus społeczny co do roli Trybunału Konstytucyjnego, ewentualnie liczące się siły polityczne mogą wymusić realizację wyroków TK. Wydarzenia zaś ostatnich miesięcy pokazują, że w Polsce nie ma chętnych do umierania za Trybunał. Aktywnie bronią go jedynie partie liberalnej opozycji i szerzej kręgi sympatyków państwa liberalnego. Milczą zaś związki zawodowe, a udział społeczeństwa w antyrządowych protestach jest minimalny. Jak na skalę europejską, rzecz jasna. Bo o ile w Polsce kilkadziesiąt tysięcy demonstrantów robi wrażenie, to we Francji, czy w Niemczech bardziej błahe problemy wyprowadzały na ulicę setki tysięcy ludzi.

 

Obecny spór ma więc charakter czysto polityczny i tylko decyzje polityków mogą je rozwiązać. W tej sytuacji obie strony sporu powinny zdać się na mediację bezstronnego rozjemcy, który będzie mógł je prowadzić do zawarcia jakiejś ugody konstytucyjnej, na kształt nowego okrągłego stołu. Ugoda zaś przypomnę, polega na czynieniu wzajemnych ustępstw, aby uzyskać zakończenie sporu. W mojej ocenie tylko wypracowanie kompromisu przez powiedzmy, pisowską, i liberalną część sceny politycznej daje gwarancję pewności przyjętych rozwiązań ustrojowych. Nie powinna zaś powtórzyć się więcej sytuacja z 1997r., gdy wbrew pokaźnej części społeczeństwa przyjęto określony model ustrojowy, a potem lansowano uparcie pogląd, że taki był pogląd całego społeczeństwa. Pojawia się więc pole dla mediacji Adwokatury, która mimo wszystko cieszy się pewnym kredytem zaufania obu zwaśnionych stron.

 

Adwokat Andrzej Nogal

1568402-andrzej-nogal-adwokat

komentarze