snapchat
menu
Szukaj

Polemika z polemiką, adw. Andrzej Nogal

Prezes sądu dyscyplinarnego powinien być apolityczny

 

Mój poprzedni artykuł, dotyczący neutralności światopoglądowej organów Adwokatury, a w szczególności jej sądownictwa dyscyplinarnego wzbudził spore emocje wśród Czytelników. Obok krótkich komentarzy pojawiły się dwa obszerne głosy polemiczne: p. cec. Katarzyny Gajowniczek-Pruszyńskiej, wiceprezes sądu dyscyplinarnego Izby Adwokackiej w Warszawie, oraz adw. Michała Stambulskiego. Ze względu na charakter argumentów, jak i osoby je podnoszące, tezy przez nich podnoszone zasługują na odrębną odpowiedź. Dyskusja wydaje się koncentrować wobec trzech zagadnień: czy Adwokatura powinna angażować się po którejś ze stron sporów światopoglądowych, czy warunek ten spełnia zespół ds. kobiet NRA, oraz czy adwokaci piastujący funkcje w adwokackim sądownictwie dyscyplinarnym powinni publicznie okazywać swoje zaangażowanie w projekty ideologiczne, czy też polityczne?

 

Na wstępie pragnę wyraźnie podkreślić, że nie mam nic przeciwko temu, aby poszczególni adwokaci angażowali się w dowolne projekty społeczne, ideologiczne, czy polityczne. Niech działają wedle swego uznania w organizacjach feministycznych i pro life, liberalnych i konserwatywnych, narodowych i kosmopolitycznych, wyznaniowych i ateistycznych. Tak jak zróżnicowane jest społeczeństwo, zróżnicowani są adwokaci. Różnice poglądów między nami są wręcz naturalne. Z tym, że zaangażowani społecznie czy politycznie adwokaci powinni to jednak robić na własny rachunek, a nie całej Adwokatury. Powinni uszanować odmienne poglądy innych adwokatów, którzy sobie nie życzą aby na ich konto Adwokatura stała się stroną wojen ideologicznych. Uważam też, ze bardzo źle się będzie działo we władzach adwokackich, gdy zasiadający w nich koledzy nie będą potrafili zostawiać swoich poglądów przed drzwiami i będą niejako na smyczy prowadzić ogół adwokatów do komunii jedynie słusznych poglądów. Nie przekonały mnie argumenty Adwersarzy i nadal bronić będę stanowiska, że organy Adwokatury powinny być neutralne światopoglądowo, nie powinny angażować się po jakiejkolwiek stronie sporów ideologiczno-politycznych. Owszem, rozumiem zadowolenie moich oponentów, że Naczelna Rada Adwokacka angażuje się w bliską im działalność ideologiczną, ale czy tak samo radośnie by powitali np. powołanie komisji NRA ds. realizacji wytycznych Episkopatu?

 

Nie przekonały mnie argumenty, że zespół ds. kobiet NRA jest neutralny światopoglądowo. Nie jest. To projekt inspirowany radykalnym feminizmem i realizujący go w praktyce. Dlaczego tak uważam? Rok temu członkom izby adwokackiej w Warszawie rozsyłany był harmonogram prac projektowanego przez adw. K. Gajowniczek-Pruszyńską koła kobiet. Prace koła inspirowane były radykalnym feminizmem i koło miało m.in. zajmować się aborcją. Zamiast koła, pojawił się zespół, z tą samą przewodniczącą. Istota projektu pozostała więc bez zmian. Zważ Czytelniku, że już sama koncepcja powołania koła czy zespołu ds. kobiet sugeruje, że problemy kobiet są na tyle specyficzne, że wymagają powołania specjalnego ciała im poświęconego. Dlaczego? Zacytuję wypowiedź mec. Gajowniczek-Pruszyńskiej: „Panie Nogal co Pan za bzdury opowiada i ludziom wciska!! Zespól ds Kobiet powstał przede wszystkim w zakresie pomocy koleżankom adwokatom w związku z okresem ciąży i macierzyństwa po to aby tacy jak pan nie czynili z tego postulatu wyborczego a kobiety mogły same zawalczy o zwolnieni ze składek, co się udało i to wcale nie dzięki Zespołowi.” Czyli tylko kobiety i to te słuszne ideologicznie, czyli zaangażowane w prace zespołu kol. Gajowniczek-Pruszyńskiej mają prawo zabierać głos w sprawie pomocy koleżankom – adwokatom. Mężczyznom jest to zabronione. To pewnie z tej przyczyny zespół ds. kobiet składa się z samych kobiet. Warto w tym miejscu przypomnieć, że 2 lata temu to ja zgłosiłem postulat zwolnienia koleżanek ze składki adwokackiej po urodzeniu dziecka, co równo dwa lata temu zostało przyjęte przez Zgromadzenie warszawskiej izby adwokackiej. Głosowaliśmy za tym projektem nie w imię antagonizmu i feminizmu, ale z uwagi na adwokacki solidaryzm. A z wypowiedzi kol. Gajowniczek-Pruszyńskiej wnoszę, że dobre pomysły pomocy kobietom będą przez nią odrzucane tylko dlatego, że pochodzą od mężczyzn!

 

No i warto też parę słów poświęcić Kongresowi Kobiet, w którym czynny udział kol. Gajowniczek-Pruszyńskiej wywołał niniejszą wymianę zdań i zastanowić się, czy jest to projekt ideologiczny, czy też neutralny światopoglądowo. Wystarczy chwilę poguglać, aby dowiedzieć się coś więcej o Kongresie, jego przeszłości i dotychczasowych pracach. Po zeszłorocznym Kongresie, redaktor Gazety Wyborczej tak go skomentowała „(…) Gdy Kongres startował, jego priorytety były jasne: parytety dla kobiet na listach wyborczych, tak by mogły walczyć o swoje interesy w parlamencie czy samorządach, zrównanie pensji kobiet i mężczyzn, walka z przemocą, liberalizacja aborcji, wychowanie seksualne w szkołach, refundacja antykoncepcji i in vitro”. Czyli, mamy bardzo radykalny projekt ideologiczny, bardzo lewicowy i – powiedzmy szczerze, całkowicie obcy ogółowi Polaków. Obojga płci. Jeżeli więc Naczelna Rada Adwokacka deleguje tam swoich przedstawicieli, to tym samym udziela poparcia postulatom Kongresu Kobiet. Nadto, były tam kobiety rozmaitych profesji, ale nie było ani jednej sędzi, czy prezes sądu –delegowanej przez jej sąd. Poza kol. Gajowniczek-Pruszyńską, rzecz jasna.

 

Rozumiem, że opisana wyżej działalność zespołu ds. kobiet NRA i jego zaangażowanie w swoiście pojmowane prawa kobiet może podobać się wielu adwokatom. Czy wypada jednak, aby na czele takiego zespołu stał wiceprezes sądu dyscyplinarnego, który przy tym nie ukrywa swego zaangażowania ideologicznego? Przepisy samorządowe wprost tej sprawy nie regulują, ale warto odwołać się do regulacji dotyczącej sędziów sądów powszechnych. W ustawie prawo o ustroju sądów powszechnych w art. 82§2 czytamy, że „Sędzia powinien w służbie i poza służbą strzec powagi stanowiska sędziego i unikać wszystkiego, co mogłoby przynieść ujmę godności sędziego lub osłabiać zaufanie do jego bezstronności.” Nie widzę powodu, aby adwokacki sąd dyscyplinarny takich standardów nie przestrzegał. Chyba powinniśmy nawet od własnych sędziów wymagać więcej, niż ustawa wymaga od sędziów sądów powszechnych? Odpowiadając więc kol. Gajowniczek-Pruszyńskiej: adwokat powołany na stanowisko sędziego sądu dyscyplinarnego powinien swoje poglądy polityczno-ideologiczne, chociażby najbardziej postępowe, trzymać dla siebie, nie manifestować ich publicznie i nie angażować się w działalność zaangażowaną politycznie. Jeżeli zaś tak jest przywiązana do swojej działalności politycznej, to powinna zrezygnować ze stanowiska sędziego sądu dyscyplinarnego. I nie chodzi tu o –jak kol. Gajowniczek-Pruszyńska mi zarzuca – dyskryminację, tylko przestrzeganie elementarnej zasady, że sędziowie powinni być apolityczni i unikać wszelkich zachowań, które by osłabiały zaufanie do ich bezstronności. Co ciekawe przy tym, Naczelna Rada Adwokacka kilka miesięcy temu apelowała o wybór apolitycznych sędziów do Trybunału Konstytucyjnego, a jednocześnie przyczynia się do upolitycznienia warszawskiego sądu dyscyplinarnego!

 

Adwokat Andrzej Nogal

1568402-andrzej-nogal-adwokat

komentarze