snapchat
menu
Szukaj

Co widzę z Kanady, adw. Aleksander Tobolewski

Piszę ten felieton w okresie Wielkiego Postu, czasie pokuty i nawrócenia, rozmyślania nad swoim postępowaniem i podejmowania postanowień obiecujących poprawę.

Po moich ostatnich dwóch felietonach (opublikowanych na łamach dziennika Rzeczpospolita), zamierzałem dokonać podsumowania na temat „jak widzę Polskę z pozycji zagranicznego prawnika”. Przy tym pragnąłem napisać tekst na tyle wyważony, aby zawodowi opluwacze nie mieli się do czego przyczepić, a Czytelnicy nie poczuli się urażeni. Nie da się! Musiałbym pisać nieprawdę. Ile bowiem jest wierzących jedynie w niedziele i dnie świąt kościelnych? W pozostałe dni, grzeszących przeciwko przykazaniom boskim i kościelnym, oraz sprzeniewierzających się naukom Kościoła i Papieża, a do spowiedzi, o ile w ogóle, to idą jeden raz w roku „około Wielkiej Nocy”. Marzę o tym, by chociaż raz zobaczyć zdjęcie rządzących w pozycji „na kolanach przy konfesjonale”. Ale wtedy, idąc tropem Jana Kochanowskiego (poety), można by uznać, że skoro się spowiadają to grzeszą!

Wygląda na to, że nikt z rządzących (prócz garstki fanatyków, którzy ponoć nawet nie przeklinają, poszczą w piątki i dzień święty święcą) do żadnego grzechu nie zamierza się przyznać. Dodać do nich należy też „przyjaciół” obecnej władzy osoby w habitach, które najwyraźniej zapomniały, że szokowanie maluczkich „esencją luksusu”, jakim jest na przykład samochód klasy S Mercedes – Maybach, stoi w sprzeczności ze słowami, które głosi Papież i jest grzechem głównym, popełnianym w „systemie ciągłym”.

A w tym samym czasie, tak obywatele jak i rządzący, ich przyjaciele i znajomi, nie działając pod przymusem i w pełni świadomie: krzywoprzysięgają, kłamią, klną, kradną, oszukują, zdradzają, popełniają nadużycia finansowe, fałszują, upubliczniają skandale (tak, to też grzech!), nienawidzą bliźnich, a jeszcze bardziej bliźnich „obcych”, działają z pobudek takich jak chciwości, nie mówiąc o innych grzechach, w tym: zawiść, próżność, hipokryzja, lenistwo, czy pycha (też grzechy), a to nie cały katalog grzechów ciężkich!

Więc, dwa tygodnie przed najważniejszym świętem katolickim, jakim jest Wielkanoc, nie ma mowy żebym grzeszył pisząc coś, co można byłoby okrzyknąć kłamstwem. Co najwyżej można się ze mną nie zgodzić. Wszystkie poniższe opinie, są według mnie, najczystszą prawdą. Domyślam się, znając Polaków, że nie jestem w mych sądach osamotniony, chociaż nie wszyscy z nimi się zgodzą.

Państwo polskie nie jest dzisiaj państwem prawa! Po pierwsze i pewnie najważniejsze – dzisiejszy parlament reprezentuje raptem około 30% polskich wyborców. Stało się to dzięki ordynacji wyborczej i niskiej frekwencji ludzi zniesmaczonych polityką poprzedniej władzy. 30% bo tyle obywateli opowiada się dziś za PiS. Patrząc na opozycję, wyraźnie widać jak bardzo jest skłócona, stąd nie stanowi żadnej liczącej się przeciwwagi do rządzącej większości. Dalej, Parlament, może, bez najmniejszych problemów ustanawiać, w tempie ekspresowym, swoje prawo: a) bezprawne – niezgodnie z Konstytucją; b) pod dyktando ludzi nie mających o prawie zielonego pojęcia; c) wbrew interesowi Polski (vide Lex Szyszko); d) dla osiągania doraźnych celów. Grzechy parlamentu można by mnożyć, ale na to felieton jest za krótki.

Prezydent również działał bezprawnie, odmawiając czynności, do których zobowiązywała go Konstytucja. Podpisywał akty, których nigdy sam nie przeczytał pod dyktando osób trzecich, czyli niezgodnie z Konstytucją. Pani Premier – teoretycznie druga osoba w kraju, działa – jak wyraźnie widać – pod dyktando posła, co też, a jakże, jest niezgodne z Konstytucją. Rada Ministrów, Premier i poszczególni ministrowie, działają na szkodę Polski (vide głosowanie przeciwko przedłużeniu kadencji Donalda Tuska), a jeśli nie działają, to treść ich wypowiedzi bardzo rzadko wskazywała na to, że wiedzą co mówią. Nie wszyscy oczywiście. Część, na wszelki wypadek, nie mówi i nie robi nic.

Decydenci i rząd niszczą systematycznie sądownictwo. Najpierw zdemolowano Trybunał Konstytucyjny, a od początku kadencji rządu PiS, trwa walka o „wyciszenie” sędziów, tak by nie przeszkadzali obecnemu rządowi i parlamentowi bezkarnie grzeszyć i robić to na co tylko będzie miał ochotę. Autorytet sędziów – większy czy mniejszy jest systematycznie podważany. Zniszczono – być może nie bezpowrotnie, ale na wiele lat instytucje, które pracowały nad ulepszeniem prawa i demokracji (np. komisje kodyfikacyjne). Krótko mówiąc, władza prawodawcza i wykonawcza w państwie nie pracuje zgodnie z Konstytucją i interesem Polski. Póki co, jeszcze sądy powszechne – ale już nie Ministerstwo Sprawiedliwości.

Prawie wszystkie instytucje rządowe lub kontrolowane przez rząd i/lub parlament, oraz Prezydenta, wykorzystując ignorancję Polaków, kłamią im w żywe oczy, mataczą, kombinują i ukrywają prawdziwą sytuację ekonomiczną i międzynarodową RP. Nie widzę dzisiaj w Polsce praktycznie żadnych autorytetów, z którymi liczyłaby się obecna władza. Polska znalazła się na równi pochyłej i tylko bezgraniczni optymiści mogą żywić nadzieję, że ta równia ma szansę powrócić do poziomu. Jestem pesymistą, jeśli chodzi o przyszłość naszego kraju. Powiem więcej, podobnie myślą za granicą ci, którzy oceniają sytuację Polski i składają sprawozdania rządom swoich państw. Polska stała się niewiarygodna. Można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że jest tylko kwestią czasu, kiedy ta niechlubna cecha przełoży się na konkretne poczynania innych rządów, które boleśnie dotkną całe polskie społeczeństwo. Czy Polska nie stanie się na wiele lat miejscem zamieszkania i rządów króla Ubu?

To powiedziawszy, posypuję sobie wirtualnie głowę popiołem i Was drodzy Czytelnicy przepraszam i o wybaczenie proszę, a przy okazji życzę Wesołego Alleluja!

Adwokat Aleksander Tobolewski

komentarze