snapchat
menu
Szukaj

Adwokatura ani ani (1/5)

Mimo silnie wyczuwalnych podziałów w środowisku adwokackim, często głosimy prawdy o tym, że Adwokatura nie jest (proszę wybaczyć kolokwializm) ani młoda, ani stara, nie jest ani Adwokaturą metropolii, ani Adwokaturą mniejszych ośrodków. Wszystko wydaje się być jednolite, spójne, mamy wspólne wartości i cele, a wszyscy są w istocie szyci na miarę wytyczaną słowami „prawo”, „ojczyzna”, „honor”. W tymże zatem duchu jedności rozmawiamy o reklamie, tak ważnej – ponoć wyłącznie dla młodych, o konieczności poszerzenia obszarów zawodowej aktywności adwokatów i potrzebie wprowadzenie umowy o pracę, rozważamy nad pilnością podjęcia działań wizerunkowych, widzimy konieczność niezwłocznego dostosowania reguł etycznych wykonywania zawodu adwokata do wymogów współczesności. Jak mantrę powtarzamy zarówno potrzebę zachowania tradycji jak i odnalezienia się w realiach XXI wieku.

Tyle teorii.

W praktyce jesteśmy „Adwokaturą ani ani” – ani wierną wypracowanym przez pokolenia zasadom i wartościom, ani gotową na podjęcie ryzyka zmierzenia się z rzeczywistością, jaką przyniosły nam czasy inne od tych, które – co do tego wątpliwości być nie powinno – już nigdy nie wrócą. Nie mamy na siebie pomysłu.

Niekiedy nadto, przysłuchując się lub wczytując w dyskusje samorządowe, odnoszę wrażenie, że główną przyczyną apatii, w jakiej znajduje się obecnie Adwokatura jest jej „nagle” zwiększona liczebność i odmłodzenie. W opinii wielu starszych kolegów ciężar odpowiedzialności za upadek obyczajów, niedostateczne przygotowanie merytoryczne i niewierność tradycyjnym wartościom, spoczywa na barkach „młodych”. Tymczasem, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że otwarcie drogi do zawodu nastąpiło ledwie 10 lat temu, zaś część środowiska już w owym czasie biła na alarm wskazując na to, że Adwokatura zmierza w bliżej nieokreślonym kierunku, warto z całą stanowczością stwierdzić, że młodzi nie tylko nie mają w tych okolicznościach obiektywnej zdolności zawinienia, ale nadto – są tacy, jakimi nauczyło ich być starsze pokolenie…

Uważam, że w życiu każdej zbiorowości są takie momenty, które zmuszają do natrętnego formułowania pytań o jej istotę i fundament, wymuszają potrzebę przypomnienia czym jest to, co stanowi o jej wyjątkowości, a być może także (mając świadomość, że takie sformułowania wzbudzają niechęć) – o jej szczególnym posłannictwie. W mojej ocenie, ten moment w Adwokaturze jest właśnie dziś.

Co zatem stanowi o istocie Adwokatury, jakie zasady są dla niej fundamentalne?

Stan adwokacki, jak cytował za d’Auesseneau, Fernard Payen w książce „O powołaniu adwokatury i sztuce obrończej”, „jest tak dawny jak sądownictwo, tak szlachetny jak cnota i równie niezbędny jak sprawiedliwość. W powszechnej niemal zależności wszystkich grup (a zawody najszlachetniejsze są najbardziej zależne), jedynie adwokatura pośród wszystkich innych stanów zachowuje szczęśliwe i spokojne posiadanie swej niezawisłości”.

Nie objawiając nowych prawd uważam, że najwyższą wartością Adwokatury jest jej niezawisłość, a najsilniejszym orężem adwokata – niezależność. Wyłącznie bowiem posiadając te cechy możemy funkcjonować jako ci nieznośni pośrednicy między władzą a obywatelem. Uzależnienie, czy to od podmiotów zewnętrznych, pośród których w pierwszej kolejności wskazać wypada pracodawcę, klienta lub państwo, czy to od własnych pokus, kastruje w nas rodzaj energii niezbędnej po temu, aby odważnie i godnie stać na straży podstawowych wartości, zwłaszcza w czasach, gdy w sposób oczywisty władza sięga dalej niż powinna.

Wobec kryzysu wspólnot religijnych, które zbyt łatwo antagonizują, wobec odchodzenia od wartości i wypaczania zasad państwa prawa, wobec tego, że społeczności (także w skali globalnej) chętniej wskazują wroga, niż podają rękę, Adwokatura posiłkując się swoją niezawisłością, powinna stać się jednym z komponentów świeckiej religii kultywującej godność człowieka, jako największe sacrum.

Celu tego nie osiągniemy, sprowadzając dyskusję o przyszłości do zagadnienia reklamy lub konieczności uruchomienia konta NRA na twitterze. Są to bowiem jedynie narzędzia, a nie cel sam w sobie.

 

Adwokat Joanna Parafianowicz

(tekst niniejszy to jedynie fragment cyklu)

fullsizerender

 

komentarze