snapchat
menu
Szukaj

Fragment, apl. adw. Paweł Kwiatkowski

Do przemyślenia – cytat z książki „Skandalu nie będzie” (Krzysztof Piesiewicz, Rozmawia Michał Komar, Wydawca Czerwone i Czarne, Warszawa 2013 r.). Jeden z ciekawszych, moim zdaniem, fragmentów odnoszący się do istoty zawodu adwokata:

Co adwokat musi?

Musi być uczciwy.

Tylko tyle? Aż tyle?

To zawód szczególny. Wolny. U jego podstaw etycznych i prawnych leży – musi leżeć – całkowita niezależność.

Od czego?

Od nacisków zewnętrznych. I od własnych interesów. Ale tej niezależności towarzyszą zasadnicze zobowiązania adwokata. Po pierwsze – wobec klienta, po drugie – wobec wymiaru sprawiedliwości, po trzecie – wobec adwokatury i po czwarte – wobec społeczeństwa, w którym ten niezależny, wolny zawód służy ochronie praw człowieka w jego relacjach z państwem i innymi ważnymi zespołami spraw. Rzecz świetnie opisywał wspomniany już Dekret Naczelnika Państwa (Józefa Piłsudskiego z dnia 24 grudnia 1918 r. –  przypis Paweł Kwiatkowski): „adwokat winien zachować tajemnice co  do wiadomości otrzymanych z tytułu wykonywania swego zawodu, i nie może być zmuszony do ich wyjawienia przed sądem lub jakąkolwiek władzą”. To jest trudny standard, któremu nie sposób zadośćuczynić bez wartości nadrzędnej: uczciwości.

Co jest poniżej standardu?

Złamanie prawa i zasad etyki adwokackiej.

A powyżej?

Porządne rzemiosło, niekiedy sztuka adwokacka.

Dawniej mówiono, że dobry adwokat to taki, co pięknie przemawia.

Bywało, że uzyskiwałem korzystny wyrok dzięki jąkaniu lub demonstracyjnemu okazywaniu nieporadności. Najlepszy skutek wywierało wtedy, kiedy arbiter miał bardzo dobre mniemanie o samym sobie. Z kolei jeden z kolegów, znakomity mówca, opowiadał, że w latach 70. poszedł do swojego klienta do więzienia i usłyszał: „Panie mecenasie! Pn mnie bronił jak Tomaszewski na Wembley. Jestem bardzo wdzięczny”. Zdziwił się tym wybuchem entuzjazmu, bo klient dostał wysoki wyrok. A tu nie szło nie tylko o entuzjazm, co raczej o specyficzny humor warszawskiego złodzieja.

Adwokat musi strzec się kabotyństwa. Jakże żałosny jest widok przemawiającego kabotyna, który przede wszystkim koncentruje się na samym sobie. Adwokat musi również być wiarygodny. Jeżeli zostanie przyłapany na argumentacji w sposób ewidentnie mijającej się z stanem faktycznym, nigdy nie będzie poważnie wysłuchany. Przemawiając nie może zmienić się w manipulatora, Wykrycie mechanizmu manipulacji prowadzi do rewanżu. I jeszcze mniejsza, gdy rewanż uderzy w przemawiającego. Gorzej, gdy jego celem stanie się reprezentowana osoba.

Oczywiście mówimy tu o sztuce, a ta wyklucza stosowanie prostych schematów. Kierując się zasadą „nie żądaj wszystkiego bo nie dostaniesz nic”, wiarygodny adwokat musi zakreślić sobie margines obrony. Być uczciwym wobec siebie.

Co to znaczy?

Na przykład nie powinien używać argumentów, o których słuchający powie czy też pomyśli: „Czy on mnie bierze za idiotę? I natychmiast doda: „Jeśli bierze mnie za idiotę, to znaczy, że sam jest idiotą”. Na przykład nie powinien podejmować polemiki, gdy idzie o niezbite dowody materialne. Klienci często tego nie rozumieją. Teraz przykład, który nie dotyczy materii dowodowej, lecz podstawy: adwokat w żadnym wypadku nie może powodować upokorzenia osoby, która wskutek działania  przestępczego doznała jakiegokolwiek uszczerbku. Nie wolno zwiększać bólu człowieka, który został sponiewierany przez przestępce. Ale jednocześnie wrażliwość adwokata, cechuje go empatia, nie powinna stać się czynnikiem hamującym jego postępowanie. Potrzeba jest więc wewnętrzna busola.

Teraz zsumuj.

Sztuka obrony polega na wykorzystaniu w trakcie procesu takich mechanizmów poznawczych, które odwracają bieg sprawy. Idzie o zadawanie pytań, dzięki którym będzie możliwe zrysowanie w sali sądowej wspólnego mianownika co do elementariów etycznych i prawnych. A to oznacza, że adwokat musi wypracować umiejętność zainteresowania swymi argumentami osoby, które prosi o wysłuchanie.

 

apl. adw. Paweł Kwiatkowski

asdsad

komentarze