snapchat
menu
Szukaj

Bar wars, adw. Łukasz Wydra

Nie, nie chodzi mi o logistyczne zaplecze gastronomiczne rodzimych linii kolejowych, a raczej o sagę George’a Lucasa. Od wczoraj jestem posiadaczem konta na FB. Sprawdziła się zasada „nigdy nie mów nigdy”. Nie mam zamiaru nikogo krytykować. Spróbujmy się zastanowić nad tym jak być powinno. A  mamy nad czym debatować, proszę mi wierzyć…

Kilka lat temu wracałem z sądu taksówką. Kierowca włączył radio i okazało się, że w rankingu zaufania do poszczególnych zawodów prawnicy są w tyle za politykami. Strasznie się zirytowałem. Byliśmy po aferze Rywina, aferze bankowej, gdzieś (jeśli mnie pamięć nie myli) przed aferą hazardową. I nagle my (to skrót myślowy, w latach 80’ chodziłem do przedszkola) – obrońcy polityczni z lat 80’ – „lądujemy” w tym plebiscycie za politykami. Wtedy zawód adwokata był ex aequo poważany z duchownymi (Kościół wspierał Solidarność). Nazwiska: Wende, Piesiewicz, Dubois, De Virion – długo by wymieniać (mam nadzieję, że nikt z Koleżanek i Kolegów, broniących w procesach politycznych, którzy czytają – być może – ten felieton nie poczuje się urażony)…

Przeglądając FB i grupy adwokackie, sięgam pamięcią do lekcji geografii w szkole podstawowej. Przedstawiano nam tarcia płyt tektonicznych i wykształcanie się kontynentów. Oto bowiem, mamy do czynienia w Adwokaturze ze zjawiskiem ścierania się co najmniej dwóch potężnych sił. Wiedzą Państwo, o co chodzi, a w każdym razie – ja szanuję Państwa inteligencję. Pisałem już kiedyś, na kanwie felietonu o strategii marketingowej Izby Adwokackiej w Warszawie, iż wewnętrzne konflikty adwokackie stanowią największe zagrożenie dla naszego środowiska. Zdania, od marca 2015 r., nie zmieniłem.

Nie oczekujmy cudów od NRA, bez względu na to, czy nam się polityka obecnych władz naczelnych podoba, czy nie. Ktokolwiek czytał cokolwiek na temat systemu prawnego Stanów Zjednoczonych ten powinien wiedzieć, czym jest regulowany lobbying, jak się go uprawia i jak się debatuje nad ustawą. Dla mniej żądnych słowa pisanego – polecam „House of Cards”, bo serial dobrze oddaje istotę rzeczy. 25 lat wolnego państwa, to zarazem nasza stopniowa marginalizacja. Mówimy o dziesięcioleciach zaniedbań i – niestety – musimy się uderzyć we własne piersi. Źle,  że  działamy na własną rękę. W  XXI  w. to profesjonalni, legalni, lobbyści powinni działać w  naszym imieniu. Nie wiem jak  Państwo, ale ja już dawno porzuciłem np. myśli o chałupniczej działalności, mającej na celu rozwój kancelarii, którą współzarządzam. Ze smutkiem również stwierdzam, że na przestrzeni tych lat nie było pomysłu na zagospodarowanie Koleżeństwa Adwokatów, rezydujących na Wiejskiej – bez względu na opcję polityczną, będącą akurat u władzy. 25 lat nie nadrobi się w ciągu kilku miesięcy.

Nie miejmy pretensji do protestujących. Mamy wolność zgromadzeń. Jeśli to tylko 170 osób, to dlaczego jest to przedmiotem tak zażartej dyskusji? Ot, grupa adwokatów postanowiła sobie pospacerować Al. Ujazdowskimi. Zawsze wychodziłem z założenia, że jeśli coś mi się nie podoba, a zabieram w tej kwestii głos, to tylko nobilituję właśnie to zagadnienie, które przecież oceniam krytycznie. Proszę zatem to przemyśleć pro futuro, nim ktokolwiek jeszcze oceni protest.

Pokój to z pewnością nie kuweta. Osobiście, jestem zdeklarowanym miłośnikiem psów (z pewnymi wyjątkami), więc sami Państwo rozumieją, iż trudno mi się utożsamiać z kotami. Piszę felietony do Pokoju, ponieważ lubię. Niestety, ten piszę, bo czuję, że powinienem. Znam wielu prawników z  Łodzi i wszyscy mi znani są mądrymi ludźmi. Zamiast się spierać, zastanówmy się jak połączyć siły i  przedstawić wspólną, spójną wizję naszej przyszłości. Przyszłości Adwokatury

Podzieleni nie będziemy silniejsi. Żadnej wojny nie wygrywa się samemu. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za Adwokaturę. Pozwolę sobie ponownie zakończyć nawiązaniem do dużego ekranu: znają Państwo tytuł filmu gdzie w realiach II wojny światowej Ed Harris i Jude Law są najlepszymi snajperami po przeciwnych stronach konfliktu?

adwokat Łukasz Wydra

3f3d2b9-kopia

komentarze