Pokój Adwokacki już niebawem zyska ograniczoną zdolność do czynności prawnych, bo choć piszę to zdanie i sama czuję się tym zaskoczona – ma już prawie 12 lat. Ciekawe, bo w mojej głowie ten projekt wciąż jest czymś pomiędzy spontanicznym pomysłem a lekką publicystyczną przygodą.
Tymczasem w internetowych kategoriach to właściwie wiek dojrzały, a może nawet moment, w którym projekt zaczyna przypominać człowieka w średnim wieku: ma swoje doświadczenia, swoje przyzwyczajenia i swoje historie. Pamięta młodzieńczy entuzjazm, ale wie już też, że życie, także to zawodowe, potrafi skutecznie weryfikować najbardziej ambitne plany.
W takim momencie pojawiają się dwa wyjścia: albo ze sceny zejść, godząc się na spędzenie w spokoju drugiej części życia, albo… rozpocząć drugą młodość. Jeśli trochę mnie znacie, najpewniej wiecie, na co postawię.
Pokój Adwokacki powstał kiedyś z bardzo prostej potrzeby: rozmowy.
Rozmowy o prawie, o zawodzie prawnika, o sprawach publicznych i o tym, jak naprawdę wygląda nasza codzienna praktyka. Zamysł ten potwierdza zresztą opublikowany przed laty na pokojowym fanpage’u na Facebooku opis strony: „O wszystkim, co adwokackie, o niektórych sprawach nieadwokackich oraz zwykle o prawie”.
Przez lata pojawiały się tu wywiady, felietony i komentarze. Czasem poważne, czasem ironiczne, czasem polemiczne. Niektóre teksty wywoływały dyskusje, inne przechodziły spokojniej, ale zawsze miałam poczucie, że to miejsce jest trochę inne niż większość prawniczych przestrzeni w internecie.
Może dlatego, że nigdy nie chodziło tu o komunikaty, stanowiska ani oficjalne narracje. Raczej o ludzi i ich doświadczenia.
Nie będę jednak udawać, że przez te dwanaście lat wszystko wyglądało jak z podręcznika zarządzania projektami medialnymi. Ostatni czas nie obfitował w nadmiar publikacji. Życie zawodowe ma tę niewdzięczną cechę, że potrafi skutecznie zapełnić każdy wolny fragment kalendarza, a prowadzenie niezależnego projektu publicystycznego nie zawsze wygrywa z rozprawami, pismami procesowymi i codzienną logistyką kancelarii. O zwykłym życiu nie wspominając.
W takim wypadku zasada work-life balance sprowadza się do tego, że wybieramy: albo work, albo lajf, ale nigdy balans.
W pewnym momencie dotarło do mnie, że Pokój Adwokacki zaczyna przypominać człowieka, który wciąż pamięta swoje młodzieńcze ideały, ale coraz częściej wybiera jednak to, co znane i bezpieczne.
Potem pomyślałam jednak, że zanim ostatecznie odwieszę kreatywność na kołku i skupię się już tylko na pisaniu felietonów do gazet, warto zrobić coś zupełnie odwrotnego.
Otworzyć drzwi.
Dosłownie i metaforycznie.
Dlatego właśnie pojawia się pomysł „Otwartych drzwi Pokoju Adwokackiego”.
Chciałabym, żeby to miejsce znowu zaczęło żyć nie tylko moimi tekstami. Żeby pojawiały się tu różne głosy, różne doświadczenia i różne spojrzenia na nasz zawód. Nie wątpię, że środowisko prawnicze jest pełne ludzi, którzy mają coś ciekawego do powiedzenia, tylko często brakuje przestrzeni, żeby to powiedzieć głośno i po swojemu. Przestrzeni, w której nikt nie musi się dopasowywać do linii stacji, koncepcji redaktora czy aktualnych trendów społecznych. Przestrzeni rozmowy, a nie awantury. Argumentu wiedzy, a nie potęgi emocji.
Nie mam wątpliwości, że życie prawnika, niezależnie od tego, który z zawodów wykonuje, to nie tylko przepisy, procedury i argumentacja prawna. To także, a może przede wszystkim, historie pierwszych spraw, momenty zawodowych zwątpień, trudne decyzje, czasem porażki, a niekiedy sprawy, które zostają z nami na długo po zamknięciu drzwi kancelarii.
Dlatego w Pokoju Adwokackim chciałabym rozwijać cykle, które będą opowiadały właśnie o tym: o realiach pracy prawnika, o pierwszych sprawach, o trudnych momentach w praktyce, o dylematach etycznych, które nie zawsze mieszczą się w kodeksowych regulacjach. O nas.
Być może wrócą też rozmowy z ludźmi prawa.
Może pojawią się zupełnie nowe formaty?
Jedno jest pewne: chciałabym, żeby Pokój Adwokacki znów był miejscem autentycznej rozmowy. Takiej, w której mieszczą się różne poglądy, różne doświadczenia i różne temperamenty.
Bo jeśli czegoś naprawdę dziś brakuje w publicznej przestrzeni prawniczej, to właśnie spokojnej, merytorycznej rozmowy ludzi, którzy nie muszą się ze sobą zgadzać, żeby się nawzajem słuchać.
Mam przy tym zupełnie nieskromną ambicję, żeby Pokój Adwokacki był najciekawszym niezależnym medium środowiska prawniczego w Polsce.
Czyli, mówiąc krótko, złoto.
A przy tym oczywiście skromnie.
Drzwi są otwarte.
Jeśli ktoś chciałby przez nie wejść i coś powiedzieć – zapraszam. Wiecie, gdzie mnie znaleźć.
Joanna Parafianowicz, red. nacz.
p.s. Jeżeli znacie osoby, które ciekawie piszą o prawie, zawodzie prawnika albo o tym, jak naprawdę wygląda nasza codzienna praktyka, dajcie im znać o tym wpisie. Pokój Adwokacki zawsze był miejscem rozmowy i różnych perspektyw. Chciałabym, żeby przy „otwartych drzwiach” pojawiły się nowe głosy – zarówno doświadczonych prawników, jak i osób dopiero zaczynających swoją drogę w zawodzie. A jeśli sami myślicie o napisaniu tekstu – też śmiało się odezwijcie.
No comments
Sorry, the comment form is closed at this time.