Dawno dawno temu, czyli ile trzeba czekać na niesprawiedliwość? adw. Joanna Parafianowicz

Opowiem Państwu historię o problemach, z którymi mierzą się moi klienci. Ci sami, którzy – troszcząc się o własne sprawy – powinni równocześnie zrozumieć, że Skarbowi Państwa także nie jest lekko; że na jednego sędziego przypada zbyt mało asystentów; że warunki pracy w sekretariatach sądów nie zachęcają; że sąd może się spóźnić, bo sprawa się przeciąga, choć strona musi być punktualna; że refleksja wymaga czasu, a na „dobre” warto poczekać.

Aby nie było, że klient mierzy się wyłącznie z sądami, powinien mieć na uwadze także to, że sprawiedliwość bywa nierychliwa. Nawet zasadna skarga na adwokata nie musi zakończyć się sprawnym postępowaniem, a ubezpieczyciel – mimo jednoznacznego stwierdzenia deliktu – wcale nie musi chcieć przejąć odpowiedzialności z tytułu OC (które, jak wiadomo, zasadniczo zmienia położenie klienta adwokata czy radcy prawnego w porównaniu z klientem prawnika bez uprawnień zawodowych).

Dawno dawno temu moja klientka doznała szkody wskutek działań swojego pełnomocnika. Towarzyszę jej od samego początku – od 2013 r., gdy miała jeszcze nadzieję na pozasądowe zakończenie sporu (nie udało się). Sprawa wydawała się oczywista: podpisano umowę, udzielono pełnomocnictwa, zapłacono wynagrodzenie. Pełnomocnik nie podjął jednak umówionych działań w znanym od początku terminie, przez co roszczenie klientki wygasło. Przeszłyśmy więc razem postępowanie dyscyplinarne, które – głównie z uwagi na postawę obwinionego (on mieszkając w Warszawie nie stawiał się niemal wcale na terminach, ona – mieszkają w Londynie była obecna na każdym) – trwało od złożenia skargi na początku 2014 r. do stwierdzenia jego wykonalności 10 lutego 2018 r.

Gdy – z uwagi na oczywistość działań adwokata – sprawa trafiła do ubezpieczyciela, klientka liczyła na rychłe (ekhm) zakończenie. Mimo złożenia wszystkich niezbędnych dokumentów, a następnie ich uzupełnienia, po 2 latach, tj. w 2020 r., konieczne okazało się wniesienie pozwu o zapłatę.

Sprawa zakończyła się wyrokiem oddalającym – jak to często bywa w sprawach „oczywistych” – wydanym 17 maja 2024 r. W sprawie odbyła się jedna rozprawa. Na sporządzenie i doręczenie pisemnego uzasadnienia klientka czekała do 11 września 2024 r. Powódka – jak widać cierpliwa – w końcu nie wytrzymała. Przy okazji apelacji złożyła skargę na przewlekłość postępowania.

Co było dalej? Z pewnością postępowanie nie przyspieszyło.

Wprawdzie w październiku 2024 r. apelacja i skarga trafiły do właściwych sądów, lecz pierwsza nadal nie została rozpoznana, a drugiej nadano sygnaturę… 9 lutego 2026 r.

Doskonale wiem, że adwokatom zdarzają się błędy, a sędziowie nie pracują w idealnych warunkach. Ale to nie obywatel jest od tego, by rozumieć system. To system jest od tego, by działać dla obywatela.

adw. Joanna Parafianowicz

Share Post
No comments

Sorry, the comment form is closed at this time.