snapchat
menu
Szukaj

Rozmowa z adw. Jackiem Trelą (Magazyn Pokój Adwokacki)

 

Jacek_TrelaJak pan mecenas widzi Adwokaturę?

Kondycję Adwokatury widzę dobrze. Mam ten przywilej, że z racji stażu zawodowego i wieku mam możliwość dokonania oceny z pewnej perspektywy czasowej, porównania tego, jak było kiedyś i jak jest dzisiaj i ustalenia, w którym punkcie jesteśmy. Jest to dla mnie szczególnie ważne, jeśli chodzi o ostatnie 6 lat, a zatem czas, w którym mam zaszczyt pełnić funkcję wiceprezesa Naczelnej Rady Adwokackiej.

Na początku pierwszej kadencji dość powszechnie wyczuwało się obawę, ba – niekiedy mówiło się wprost o tym, że nasz samorząd jest osłabiony – przede wszystkim osobami, które do Adwokatury zaczęły napływać. Odczuwało się zagrożenie i niepewność jutra. To był czas, gdy nasze szeregi bardzo licznie zasiliło młode pokolenie i faktycznie – trudno było stwierdzić, w jakim kierunku będziemy zmierzać. Ta sytuacja wymagała usystematyzowania pewnych spraw, zarówno pod kątem zasad wykonywania zawodu, etyki, jak i szkolenia. Nie ukrywajmy – było to ogromne przedsięwzięcie organizacyjne.

Do tej i tak ze wszech miar skomplikowanej sytuacji dodać należy także i tę okoliczność, że w 2010 r. doszło do katastrofy prezydenckiego samolotu – zginęli wówczas m.in. prezes Naczelnej Rady Adwokackiej – mecenas Joanna Agacka-Indecka oraz mecenas Stanisław Mikke, wieloletni redaktor naczelny Palestry i niewątpliwie wyjątkowa postać w naszym środowisku.

W 2010 r. żywa była nadto debata dotycząca ewentualnego połączenia samorządu adwokackiego i radcowskiego. Debata – warto to podkreślić – wywołująca ogromne dyskusje i podziały w naszym środowisku.

Co zatem, w świetle wymienionych okoliczności, udało się zrobić przez minione 6 lat?

Używanie sformułowania „udało się” wywoływać może wrażenie, że coś przyszło do nas samo. Tymczasem, to był okres ciężkiej pracy. Z tego względu wolę mówić o tym, co osiągnęliśmy.

Co zatem osiągnęliśmy, jako samorząd, zrobić przez minione 6 lat?

Z pewnością osiągnęliśmy cel, jakim było zintegrowanie tego zróżnicowanego środowiska i realny wpływ na kształtowanie kolejnych roczników aplikantów, a następnie – adwokatów. W mojej ocenie minione lata pokazują, że istotne dla Adwokatury wartości można zaszczepić nowym pokoleniom.

Dzięki naszym zabiegom doszło także do znowelizowania ustawy Prawo o adwokaturze w zakresie dotyczącym egzaminu adwokackiego, do którego wprowadzono nowy przedmiot – etykę. Dzięki temu daliśmy wyraz temu, jak bardzo kwestie norm etycznych są istotne w zawodowej praktyce adwokata.

W ciągu minionych lat doprowadziliśmy także do znowelizowania przepisów regulujących postępowania dyscyplinarne, przez co z pewnością doszło do ich usprawnienia.

Te wszystkie okoliczności wskazują, że wcześniejsze obawy co do osłabienia samorządu nie okazały się w ostatecznym rozrachunku słuszne, a my sami udowodniliśmy, że jesteśmy skuteczni, także w trudniejszych czasach.

Jestem także dumny z tego, że szczególnie w ciągu ostatniego roku Adwokatura pokazała także swoją niezależność i odwagę, zajmując jednoznaczne stanowisko w sytuacjach, w których mieliśmy do czynienia z obszarem daleko idących zagrożeń praw i wolności obywatelskich. Niezwykle istotne jest także i to, że naszej aktywności nie sposób było interpretować w kategoriach politycznych, lecz wyłącznie – merytorycznych.

Adwokatura nie jest dobrym miejscem dla polityków?

Nie, jeśli ktoś ma potrzebę uprawiania polityki, może się realizować w innych środowiskach.

Panie mecenasie, jeśli nie od polityki, to od czego jest zatem Adwokatura?

Adwokatura, jak to wprost wynika z ustawy, powołana jest do udzielania pomocy prawnej, współdziałania w ochronie praw i wolności obywatelskich oraz w kształtowaniu i stosowaniu prawa i w mojej ocenie, szczególnie w ostatnim czasie, z zadań tych wywiązujemy się bardzo rzetelnie. Przypomnieć wypada, iż zajęliśmy zdecydowane stanowisko w istotnych z punktu widzenia państwa i obywatela sprawach, jak choćby kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego, zmian w ustawie o Policji i innych służbach, nowelizacji kodeksu postępowania karnego. Zwieńczeniem naszych wysiłków niewątpliwie było spotkanie z przedstawicielami Komisji Weneckiej, którzy pośród wszystkich zawodów prawniczych o konsultacje zwrócili się właśnie do Adwokatury.

A samorząd adwokacki, od czego jest?

Samorząd ma za zadanie tworzyć, w szeroko rozumiany sposób, warunki do wykonywania zawodu adwokata i realizowania zadań Adwokatury. Jednym z ich podstawowych filarów jest niewątpliwie tajemnica adwokacka. Naczelna Rada Adwokacka zajęła jednoznaczne stanowisko w odniesieniu do zapisów obowiązującej już, lecz na ówczesnym etapie – proponowanej nowelizacji ustawy o Policji – aktu, który niezwykle brutalnie ingeruje w sferę tajemnicy zawodowej. Podkreślić wypada, że wspomniana już Komisja Wenecka poparła nasze stanowisko oraz uwagi i zarekomendowała zmianę przepisów. Czekamy na to, co w tym zakresie zrobi Sejm. Czekamy jednak aktywnie. Osobiście biorę udział w rozmowach, które w Kancelarii Prezydenta toczą się z udziałem pana ministra Andrzeja Dery, a dotyczących planowanej nowelizacji znowelizowanej wcześniej ustawy – szczególnie w zakresie odnoszącym się do tajemnicy zawodowej i jej ochrony przed podsłuchami.

Trzeba podkreślić, że ani przedmiot tychże rozmów nie jest łatwy, ani czas, w których są one prowadzone. Proszę bowiem zauważyć, że jesteśmy w przededniu szczytu NATO i Światowych Dni Młodzieży. Zmiana uchwalonych przepisów w tych okolicznościach spotkać się może z zarzutem osłabiania bezpieczeństwa państwa. Niestety, wobec tego musimy uzbroić się w cierpliwość i z wnioskami nieco zaczekać. Wierzę jednak, że uda nam się wypracować takie stanowisko, które Prezydent przyjmie jako własną inicjatywę legislacyjną w tym zakresie.

Czy Adwokatura uaktywnia się tylko w chwili kryzysu, a w pozostałych momentach może pozostawać niewidoczna?

Nie, oczywiście, że nie. Adwokatura powinna być aktywna stale, w szczególności w procesie legislacyjnym. Proszę zwrócić uwagę, że w ubiegłym roku – w toku pierwszych prac nad nowelizacją ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, nie było mowy o kryzysie w takim rozumieniu, w jakim myślimy o nim dzisiaj. Wówczas także zajęliśmy jasne stanowisko oraz postulowaliśmy m.in. to, aby środowiska prawnicze – samorządy zawodów zaufania publicznego – miały możliwość proponowania kandydatów na funkcje sędziów Trybunału Konstytucyjnego. To jest przykład pozytywnego i konstruktywnego działania, niestety jednak nieskutecznego – jak się bowiem okazało, karty zostały rozdane – przez polityków.

Co Naczelna Rada Adwokacka zrobiła w sprawie stawek za sprawy z urzędu?

NRA od lat zabiegała u kolejnych Ministrów Sprawiedliwości o zmianę rozporządzenia w sprawie stawek. Zabiegała – niestety bez rezultatów, choć zauważyć warto, że np. minister Cezary Grabarczyk – adwokat – jednoznacznie odmówił rozmów na ten temat, powołując się na problemy budżetowe oraz (sic!) czas kampanii wyborczej.

Gdy urząd objął Borys Budka, niezwłocznie zwróciliśmy się do niego z propozycją przeprowadzenia, jakże wyczekiwanych przez nasze środowisko, zmian. Podkreślenia wymaga, że aby móc dokonać jakiejkolwiek zmiany konieczna jest chęć rozmowy z obu stron. Tej chęci po stronie Ministerstwa Sprawiedliwości wcześniej niestety nie było, a co za tym idzie – nasze starania skazane były na niepowodzenie. Niezależnie od tego bowiem ile uchwał w przedmiocie potrzeby podwyższenia stawek nie podjęłyby poszczególne Rady Adwokackie lub NRA, konieczna jest wola rozmowy także, a może przede wszystkim, po stronie Ministerstwa. Ten temat nie schodził nam jednakże nigdy z pola widzenia.

Niestety, dziś wiemy czym zakończyło się podwyższenie stawek przez ministra Budkę – stawki te zostały na niemalże niezmienionym poziomie, choć uczciwie należy podkreślić, że istotna zmiana zaszła w zakresie stawek za sprawy z wyboru. Wypada się z tego cieszyć i nie umniejszać zmiany, jaka zaszła.

Adwokaci często twierdzą, a prym wiodą tu wypowiedzi publikowane w internecie, że nasz samorząd jest słaby, skoro nie może „zmusić” ministra sprawiedliwości do zmiany stawek.

Każdy ma prawo do dokonywania własnej oceny, ale z tak sformułowanym zarzutem nie mogę się zgodzić. Przypomnieć wypada choćby to, że odegraliśmy istotną rolę w toku prac nad ustawą o nieodpłatnej pomocy prawnej – ustawy, co warto dodać, o której uchwalenie zabiegała właśnie Adwokatura. Polska była bowiem do niedawna nie „jednym z”, lecz jedynym krajem w Unii Europejskiej, który nie uregulował problematyki związanej z przedsądową pomocą prawną.

Nasze założenia i propozycje były jednakże inne od tych, które ostatecznie przyjął ustawodawca – zgodnie z propozycją Adwokatury nieodpłatna przedsądowa pomoc prawna miała przysługiwać wyłącznie osobom ubogim. Niestety, najpewniej z uwagi na okres kampanii wyborczej, kwestia ta stała się wartościowym materiałem politycznym i doszło do uchwalenia przepisów, które obowiązują obecnie i które śmiało określić można jako zrealizowanie koncertu życzeń.

Przedsądowa pomoc prawna, choć niezwykle istotna dla obywateli, została skonstruowana tak, że przysługuje niemalże każdemu, zaś kryterium decydującym w jej udzieleniu nie jest zamożność (lub dosadniej – jej brak), lecz jedynie wiek. Z sygnałów, które do nas napływają wynika wręcz, że porady nie są udzielane osobom, które są weryfikowane pod kątem statusu majątkowego, lecz – na dowód osobisty. Ze statystyk wynika, że ponad 70% porad w skali całego kraju jest udzielanych osobom spełniającym wyłącznie kryterium wieku, niezależnie od ich zamożności – dokumenty świadczące o dochodach w ogóle nie są weryfikowane, jedynie dowód. Niewątpliwie nie jest to efekt na osiągnięciu którego komukolwiek powinno było zależeć.

Pragnę także podkreślić, że choć ustawa o nieodpłatnej pomocy prawnej została uchwalona w formule, która była daleka od pierwotnych założeń Adwokatury, to w toku procesu legislacyjnego, dzięki naszemu zaangażowaniu, nie doprowadzono do objęcia zakresem regulacji wszystkich obywateli, choć takie postulaty były wysuwane. W Ministerstwie Sprawiedliwości planowano nadto objęcie zakresem czynności przedsądowych także pierwszego pisma procesowego w sprawie. Dzięki naszym argumentom do tego nie doszło, a nasze poprawki, przejęte przez pana senatora Jana Rulewskiego, zostały przyjęte przez Senat.

Czy uchwały poszczególnych Okręgowych Rad Adwokackich lub NRA mają jakąkolwiek siłę oddziaływania na rzeczywistość? Pytam o to nie bez kozery, bowiem ilekroć dowiadujemy się o podjęciu takiej lub innej uchwały, jak choćby w sprawie Trybunału Konstytucyjnego lub propozycji zmiany stawek adwokackich, ze środowiska słychać niekiedy wypowiedzi, jak np. pogląd pana mecenasa Andrzeja Michałowskiego, wyrażony na łamach Pokoju Adwokackiego, z których wynika, że nasz samorząd podjął już tak wiele uchwał, niekiedy w tak miałkich sprawach, że tego rodzaju akty nie mają jakiejkolwiek siły rażenia.

Pozwolę sobie nie komentować wypowiedzi kolegi Andrzeja Michałowskiego, doświadczonego zawodowo adwokata i samorządowca, byłego wiceprezesa Naczelnej Rady Adwokackiej i nadal członka NRA. Uważam bowiem, że nie wypada mi odnosić się do poglądów członka organu, w którym wspólnie zasiadamy stawiając się tym samym równocześnie w roli członka organu i jego komentatora.

W mojej ocenie jednakże, uchwały są niezwykle istotne z wielu powodów. Niewątpliwie stanowią sposób po temu, aby nasze środowisko dawało na zewnątrz wyraz swoim poglądom, najczęściej odnoszącym się do oceny procesu legislacyjnego. Są jednak istotne także z punktu widzenia komunikacji wewnątrzsamorządowej – dzięki podejmowaniu uchwał i ich upublicznianiu adwokaci wiedzą, że ich przedstawiciele prowadzą aktywność w danej kategorii spraw, wykonując tym samym zadania powierzone samorządowi ustawowo.

Oczywiście nie twierdzę, że podjęcie uchwały wpływa bezpośrednio na zmianę postaw, które w ich treści są oceniane. Nie może tak być choćby z tej przyczyny, że choć Adwokatura stanowi istotną z punktu widzenia całego wymiaru sprawiedliwości grupę zawodową i społeczną, to jej liczebności, a liczby – w naszej rzeczywistości odgrywają niekiedy kluczową rolę, ba – sądzę, że tak było zawsze – nie sposób porównać z liczebnością takich grup zawodowych, jak choćby przytaczani niemal zawsze w tego typu dyskusjach górnicy. Czy oznacza to jednak, że Adwokatura ma milczeć, bowiem reprezentuje jedynie kilkadziesiąt tysięcy osób? Czy Adwokatura ma nie wypowiadać się w istotnych sprawach korzystając z narzędzi, które daje jej ustawa, jak np. uchwały, tylko dlatego, że w naszym środowisku nie przyjęło się wychodzenie na ulice w akcie protestu i palenie opon? Moim zdaniem – nie. Piękno i specyfika naszego zawodu i ludzi, który go wykonują polega między innymi na tym, że mamy określone i nie pozwalające na to, aby go nie doceniać narzędzie, którym się posługujemy na co dzień. Jest nim słowo. Adwokatura musi operować słowem, słowem wyrażać poglądy, słowem wpływać na rzeczywistość, słowem oddziaływać, edukować, przekonywać – nie tyleż do swoich racji, lecz do tego, aby pewne zasady i reguły wypracowane przez pokolenia były szanowane. Zwłaszcza przez ustawodawcę.

Czy internet zmienił Adwokaturę?

Niewątpliwie zmienił bardzo – w dwóch płaszczyznach. Po pierwsze – w zakresie komunikowania się adwokatów z klientami (mam tu na myśli informowanie o praktyce zawodowej, a nie kontakt w toku prowadzonych spraw), po drugie zaś w obszarze wewnątrzśrodowiskowej dyskusji. O ile w tym pierwszym przypadku dajemy sobie radę, o tyle w tym drugim najpewniej wiele jest jeszcze do zrobienia. Nie jest tajemnicą, że w rozmowach, które toczą się w internecie odrobinę na zbyt wiele sobie pozwalamy, a powszechnie znane zjawisko hejtu nie ominęło niestety także części naszego środowiska.

Nie sądzi pan mecenas, że NRA mogłaby rozważyć, w ślad z IBA opracowanie zbioru zaleceń lub reguł wspomagających adwokatów w odnajdywaniu się w internetowej rzeczywistości?

Dotyka pani kwestii – w istocie – etyki adwokackiej, która na temat internetu na razie milczy, choć nie powinna. Kodeks etyki powinien być dla nas z jednej strony kręgosłupem, wokół którego wszystko, co dotyczy naszego życia zawodowego i pozazawodowego się toczy, z drugiej zaś – nie może nas zbytnio krępować. Kodeks etyki wydaje się zatem wymagać dostosowania do rzeczywistości z obu tych perspektyw – poprzez zniesienie lub zliberalizowanie zakazów, które nie pozwalają adwokatom na to, aby stawali w szranki z przedstawicielami innych zawodów, których pewne zakazy nie ograniczają oraz – poprzez dbałość o zasady etyki z zachowaniem pewnych sztandarowych elementów, jak choćby godność zawodu uwzględniająca jednakże nowe formy i narzędzia wyrazu.

Zatem – osławione imponderabilia versus wolność wypowiedzi rodem z mediów społecznościowych?

Tak. Przy okazji warto zauważyć, że dzięki satyrycznej aktywności kolegów w tychże mediach społecznościowych termin „imponderabilia” zyskał w naszym środowisku nowe życie ;) Warto też dodać, że w mojej ocenie konieczne jest poszerzenie form wykonywania zawodu adwokata, np. poprzez wprowadzenie możliwości prowadzenia praktyki w ramach spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Tego rodzaju zmiana ma niemałą grupę przeciwników, ale jest też pośród adwokatów wiele takich osób, które z wprowadzenia takiej możliwości byłyby bardzo zadowolone. Moim zdaniem, za zachowaniem status quo w tym zakresie, nie stoją żadne przekonywujące argumenty, przeciwko – jest zaś ograniczanie faktycznych możliwości działania. To, że ja sam nie byłbym zainteresowany takim rozwiązaniem nie oznacza wszak, że jestem mu przeciwny. Zmiana ta wymaga jednakże zmiany ustawowej. Warto do tego dążyć.

Jakie jest zdanie pana mecenasa na temat reklamy? Powinna zostać dopuszczona czy nie?

Obawiam się, że kontrowersje odnośnie reklamy są wynikiem niezrozumienia tego, co adwokatom wolno, a co jest zakazane oraz tego, gdzie leży granica pomiędzy reklamą a informacją. Tymczasem, jeśli uważnie przyjrzeć się zapisom Kodeksu Etyki i zapoznać się z orzecznictwem sądów dyscyplinarnych okazuje się, że naprawdę dużo nam wolno. Wszystko jednakże sprowadza się zwykle do kwestii smaku – dobrego, lub nie.

W mojej ocenie nie powinniśmy wartościować, oceniać, porównywać lub narzucać – to jest ten rodzaj aktywności, którego zwolennikiem nie jestem. Nadto, możliwości tego rodzaju nie są znane adwokackim tradycjom europejskim, Polska nie jest w tej materii samotną wyspą. Niekiedy umyka nam bowiem to, że adwokaci w Europie nie reklamują swoich usług, bowiem reklama stwarza pewien rodzaj ułudy – w relacjach z potencjalnym klientem, oraz stanowi pewien rodzaj nieuczciwości wobec innych adwokatów. Jeśli twierdzę, że jestem najlepszy w danej dziedzinie, to tym samym – inni adwokaci są ode mnie mniej merytoryczni, kompetentni lub doświadczeni. Choćbyśmy nie twierdzili tak wprost, wydźwięk jest jednoznaczny. Zupełnie na marginesie pozwolę sobie zauważyć, że wprowadzenie możliwości reklamowania się stanowiłoby w istocie przywilej jedynie tej grupy adwokatów, która de facto reklamy już nie potrzebuje. Uważam jednak, że o wszystkich tego rodzaju sprawach musimy ze sobą rozmawiać.

Czy Adwokatura jest jedna, jak to często podkreślają kandydaci do różnych funkcji samorządowych? Czy rzeczywiście nie ma znaczenia, czy jesteśmy młodymi stażem, czy doświadczonymi adwokatami, kobietami lub mężczyznami, adwokatami z dużych miast i małych ośrodków?

Nie mam wątpliwości, że Adwokatura jest jedna, o ile mamy na myśli stosunek adwokatów do takich kwestii jak prawa i wolności obywatelskie lub tajemnica zawodowa. Rozbieżności mogą być zauważalne tam, gdzie mowa o formach wykonywania zawodu, szansach lub realiach, w jakich przychodzi adwokatom praktykować. Niewątpliwie, Adwokatura może być inaczej postrzegana w Warszawie, a inaczej w małym mieście. Samorząd adwokacki nie może jednakże adwokatów wartościować. Przeciwnie – winien umacniać te sfery, sprawy i wartości, które są adwokatom wspólne i równocześnie starać się odpowiadać na potrzeby każdego członka samorządu, starając się niwelować te różnice, których usunięcie jest możliwe. Rzecz oczywista – nie zmienimy rynku usług prawnych np. w Zielonej Górze w taki sposób, aby funkcjonował on identycznie jak ten w Warszawie. Możemy jednakże dążyć do tego, aby adwokatom z jednej i drugiej lokalizacji – w ich realiach – praktykowało się możliwie jak najlepiej.

Co mogłoby się zmienić w Naczelnej Radzie Adwokackiej, gdyby został pan mecenas jej prezesem?

Oczekiwałbym większej transparentności. Nie chodzi mi o to, że potrzebna jest prawdziwa rewolucja w tym zakresie, bowiem w istocie wszelkie informacje są publikowane. Chciałbym jednak abyśmy przeszli z trybu „jeśli ktoś jest czymś zainteresowany, to poszuka i znajdzie” do „wszystko, co istotne jest dostępne bez wysiłku”. Uważam, że zamiast ćwiczyć procedurę skarżenia bezczynności organów samorządowych w związku z wnioskami o udostępnienie określonych informacji w drodze dostępu do informacji publicznej, powinniśmy wyciągnąć wnioski z nauki, która stała się naszym udziałem. Chcę unikać konfliktów i kontrowersji, które nikomu nie służą. Dlatego w mojej ocenie, w imię wzajemnego szacunku i zasady koleżeństwa, nie należy adwokatom odmawiać dostępu do informacji.

Uważam, że konieczna jest stała aktywność zmierzająca do kształtowania wizerunku adwokatów w przestrzeni publicznej. Jednym z narzędzi pozwalających na realizację tego celu jest prowadzenie profesjonalnej, efektywnej i ogólnopolskiej kampanii wpisującej Adwokaturę w codzienność społeczną. Nie tylko w wymiarze kształtowania prawa, ale także – a może przede wszystkim – kształtowania kultury prawnej obywateli. Adwokatura musi wchodzić w interakcję ze wszystkimi osobami i podmiotami, które poszukują ochrony prawnej. W tym zaś celu musimy poszerzać obszary aktywności zawodowej adwokatów, choćby poprzez umożliwienie im wykonywania zawodu w formie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Konieczne wydaje się też poprawienie komunikacji – zarówno wewnętrznej, rozumianej jako bieżące i czytelne komunikowanie członkom Adwokatury tego, jakie aktywności podejmują jej władze, jak i zewnętrznej – społeczeństwo musi wiedzieć, że u podstaw naszych działań leży dbałość o interesy obywateli i wymiaru sprawiedliwości.

W mojej ocenie, obok nadążania za rzeczywistością, powinnością samorządu adwokackiego jest także dbanie o to, abyśmy jako grupa zachowali swoją zawodową tożsamość, u której podstaw leżą szczególne normy etyczne –  należy o nie dbać, propagować i uwrażliwiać na nie nowe osoby wchodzące do Adwokatury. Obowiązkiem samorządu względem tych młodych ludzi, którzy – warto to podkreślić – stanowią dziś większą część palestry, jest także dostosowanie modelu szkolenia do potrzeb, które generuje rynek, a których zrealizowanie pozwoli na to, aby adwokaci pozytywnie wyróżniali się na tle innych zawodów prawniczych.

Reasumując, w kilku zdaniach – jakie wyzwania stoją przed Adwokaturą, o stanie na czele której będzie się pan mecenas niebawem ubiegać?

Zapewnianie bezwzględnej ochrony praw i wolności obywatelskich stanowiących bodaj najbardziej wdzięczny obiekt zainteresowania władzy, niezależnie od tego kto konkretnie ją sprawuje; umacnianie porządku prawnego poprzez stałe monitorowanie procesu legislacyjnego i zajmowanie zdecydowanego stanowiska w istotnych, z punktu widzenia obywateli, sprawach; zapewnienie nienaruszalności tajemnicy zawodowej, która służy w gruncie rzeczy obywatelom, a nie adwokatom, a która w ostatnim czasie jest w obszarze niezdrowego zainteresowania ustawodawcy oraz wypracowanie pozytywnego wizerunku adwokatów w społeczeństwie nie tylko poprzez kampanie wizerunkowe, lecz przede wszystkim – poprzez ugruntowywanie w członkach palestry takich wartości jak uczciwość, słuszność i sprawiedliwość społeczna.

Jestem bowiem przekonany, że niezależnie od przejściowych tendencji, zawirowań politycznych, społecznych lub gospodarczych, w gruncie rzeczy najistotniejsze są te sprawy, które mają charakter uniwersalny. Wymienione wartości do tej kategorii z pewnością należą.

Hmm… Przypomina mi to art. 5 ustawy prawo o adwokaturze i rotę ślubowania adwokackiego.

Nieprzypadkowo. Jestem przecież adwokatem i na początku mojej zawodowej drogi ślubowałem uroczyście, że w swej pracy adwokata przyczyniać się będę ze wszystkich sił do ochrony praw i wolności obywatelskich oraz umacniania porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, że obowiązki swe wypełniać będę gorliwie, sumiennie i zgodnie z przepisami prawa, zachowując tajemnicę zawodową, a w postępowaniu swoim kierować się będę zasadami godności, uczciwości, słuszności i sprawiedliwości społecznej. Nie widzę powodu, aby tych zasad nie przełożyć także na grunt pracy samorządowej.

Rozmawiała adw. Joanna Parafianowicz

Miejsce pierwotnej publikacji: Magazyn Pokój Adwokacki (nr 1/2016)

13232989_1024502774306144_6339899023590544910_n

komentarze