snapchat
menu
Szukaj

Prokuratura: "Debil w todze" to znieważenie zwykłe, interes społeczny nie wymaga ścigania

Prokuratura stwierdziła, że eurodeputowany PiS Kosma Złotowski nie złamał prawa, gdy nazwał publicznie sędziego z Mogilna „debilem w todze”. Słowa Złotowskiego odnosiły się do rzekomo złego potraktowania podczas poselskiej interwencji. Złotowski nie wspomniał, że interweniował w sprawie partyjnego kolegi skazanego na karę pozbawienia wolności uchylającego się od obowiązku spłaty zadłużenia.
Jak to często w dzisiejszych czasach bywa, wszystko zaczęło się od Facebook’a. Kosma Złotowski, odnosząc się do Kongresu Sędziów wspomniał taką oto historię:
„Jako poseł na Sejm, wystąpiłem do sądu w Mogilnie o rozłożenie na raty grzywny człowiekowi, który nieumyślnie spowodował wypadek samochodowy. Oczywiście, że był winny – ani on, ani ja w swoim piśmie temu nie przeczyłem. Nie było to jednak przestępstwo z winy umyślnej. Przez debila w todze, który może i znał kodeks karny, ale już nie słyszał o ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora, zostałem zapytany, czy posiadam odnośne pełnomocnictwo i czy wniosłem odpowiednią opłatę, bym mógł występować w jego imieniu. I ktoś taki miałby być mianowany przez Prezydenta RP sędzią wyższego szczebla – tylko dlatego, że KRS przedstawiłaby taką nominację? A niby dlaczego?”.
„Debil w todze”, tj. Prezes Sądu Rejonowego w Mogilnie Jarosław Opasiński, stojąc na stanowisku, iż cytowana wypowiedź wykracza poza dopuszczalną krytykę, narusza powagę konstytucyjnego organu państwa, jakim jest sąd, złożył do Prokuratury Rejonowej w Bydgoszcz Północ zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 226 kk, zgodnie z którym:
Kto publicznie znieważa lub poniża konstytucyjny organ Rzeczypospolitej Polskiej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch
O pomoc zwrócił się nie tylko do Prokuratury, ale także do Prezesa PiS oraz, z racji sprawowanej przez Złotowskiego funkcji – do Martina Schulza, przewodniczącego Parlamentu Europejskiego.

Sprawa trafiła do gdańskiej prokuratury.

– Prokurator stanął na stanowisku, że ten czyn nie wyczerpuje znamion czynu polegającego na znieważeniu funkcjonariusza publicznego. I nie jest to poniżenie organu konstytucyjnego Rzeczypospolitej Polskiej – informuje Maciej Chełstowski, szef Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Oliwa. Sędzia złożył zażalenie na decyzję gdańskiej prokuratury, sprawa trafiła na wokandę sądu w Inowrocławiu. Sąd utrzymał w mocy zaskarżone postanowienie. Postępowanie w tej sprawie jest zakończone i prawomocne. – Sprawę można potraktować jako znieważenie zwykłe, ale interes społeczny nie wymaga ścigania z urzędu tego typu zachowania. Pan sędzia może domagać się ukarania europosła za ten czyn z oskarżenia prywatnego – podpowiada prokurator.

Sędzia Jarosław Opasiński nie zamierza składać prywatnego aktu oskarżenia.

Cóż, szkoda, bo do naruszeń dóbr osobistych z wykorzystaniem internetu, w tym – Facebook’a dochodzi niezwykle często. Częściej jednak osobie dotkniętej nie chce się dochodzić ochrony praw niż powództwa cywilne są oddalane, a sprawy karne – umarzane. Żal nadto, że powoli tracimy zdolność polemizowania na korzyść zwykłego obrażania się wzajemnie.
komentarze