snapchat
menu
Szukaj

Odróżnić kłótnię od przestępstwa, adw. Joanna Parafianowicz

Para popularnych na instagramie „fit celebrytów” – on, personalny trener o rozbudowanej muskulaturze będącej żywą wizytówką świadczonych przezeń usług, ona – zgrabna i śliczna długowłosa blondynka o pełnych ustach, chętnie pozująca do zdjęć w kostiumach, w basenie, z modnym pieskiem na ręku, w bajkowej sukni, w kusym futerku, czy z szampanem w dłoni. Wakacje, treningi, kluby i imprezy. Życie jak z obrazka i para będąca z pewnością niedoścignionym wzorem dla rzeszy osób.

Wypis badania lekarskiego, z którego wynika, iż kobieta ma złamaną czaszkę, liczne stłuczenia i urazy, które mogły powstać w opisanych warunkach, tj. w wyniku uderzania jej głową o kafelki kładą się cieniem na wizerunku pary. Obrazu dopełnia selfie z mieniącą się niemal wszystkimi kolorami tęczy, posiniaczoną twarzą i relacja pokrzywdzonej, która w rozmowie z popularnym portalem wyznaje, iż jej parter jeszcze przed pobiciem przejawiał tendencje do sadyzmu i agresji. Jak jednakże stwierdza „przybierały one jedynie formę psychicznego nękania” (sic!). Zarejestrowane wcześniej nagranie, na którym mężczyzna wyznaje, iż chętnie chwyci kobietę za włosy, ściągnie do parteru i będzie tak długo bił ją pięściami („garściami”), aż połamie żuchwę tak bardzo, że będzie miękka, stawia pod znakiem zapytania umiejętność rozpoznawania przez pokrzywdzoną granic oddzielających psychiczne nękanie, od możliwych do zrealizowania gróźb karalnych. Wątpię jednak, aby jedynie ona miała z tym kłopot.

W normalnych warunkach, gdy doznajemy krzywdy ze strony innej osoby podejmujemy działania obronne lub staramy się jej unikać w przyszłości. Jeśli ktoś nas uderzy, oddajemy albo uciekamy, jeśli zostaniemy zwyzywani – odpowiadamy, bądź uchylamy się od dalszej rozmowy, gdy ktoś się z nas naśmiewa i eksponuje nasze wady, obracamy sytuację w żart, odgryzamy się lub ucinamy temat. Trudno zatem rozstrzygnąć z jakiej przyczyny wspomniane mechanizmy obronne nie znajdują zwykle zastosowania w przypadkach, gdy krzywdę wyrządza nam ktoś bliski? O ile przemoc fizyczna jest stosunkowo łatwa do zidentyfikowania i często występuje w zaawansowanych stadiach dysfunkcyjnych relacji partnerów, będąc jednym z ostatnich jej etapów, agresja psychiczna jest trudniejsza do zdiagnozowania. Jak bowiem odróżnić pełną emocji i gorzkich słów kłótnię od czegoś, co określić można jako przestępstwo polegające na stosowaniu przemocy psychicznej? Choć z pewnością nie zawsze jest to łatwe, dla oceny kluczowa wydaje się intencja ze strony sprawcy – chęć wyrządzenia drugiej osobie krzywdy, brak poszanowania jej godności czy wola wywyższenia się czyimś kosztem, np. poprzez poniżanie, wyzywanie, zawstydzanie, szantażowanie.

Niestety, choć statystyki, z oczywistych względów, nie obejmują całokształtu problemu, wiadome jest, iż kobiety stanowią ok. 98% ofiar przemocy w rodzinie. Obok poczucia niższości, wzmacniają jej występowanie zróżnicowane czynniki, pośród których wymienić można uzależnienie ekonomiczne, oddalenie od bliskich, obawa o los wspólnych dzieci, a nawet – zakorzeniony głęboko strach przed tym, „co ludzie powiedzą?”, szczególnie żywy w mniejszych społecznościach, czy potencjalna utrata pozytywnego wizerunku w najbliższym otoczeniu. W konsekwencji, choć nieszczęśliwe, niekiedy bite i poniżane, to właśnie ofiary przemocy w rodzinie czują się niemalże w całości odpowiedzialne za budowanie jej szczęścia z jednej strony, z drugiej zaś – za agresję, której padają ofiarą. Nie od dziś bowiem wiadomo, że „jak bije, to kocha”, a jeśli uderzy, to „ona go sprowokowała”.

Zjawisko przemocy w rodzinie, czy szerzej – w związku to nadal drażliwy i wstydliwy temat. Dlatego przypadki jej ujawniania warto wspierać, dając tym samym innym do zrozumienia, że nie jest to problem, o którym nie wypada mówić. Tym bardziej, że zwłaszcza kobiety, tłumacząc swoich przemocowych parterów skłonne są wierzyć, że „to się już nie powtórzy”, że „on się zmieni”. Tymczasem, jak pisał Lew Tołstoj, „żadna przemoc nie poskramia, lecz rozdrażnia człowieka”. Warto o tym pamiętać.

Felieton ukazał się w Rzeczpospolitej – Rzecz o prawie w dniu 24 kwietnia 2018 r.

komentarze