snapchat
menu
Szukaj

Molestowanie seksualne i proces Taylor Swift, adw. Joanna Parafianowicz


Taylor Swift, jedna z najpopularniejszych i najlepiej opłacanych gwiazd show-biznesu, wygrała proces z byłym prezenterem radiowym, którego oskarżyła o molestowanie seksualne – podał portal BBC.

W 2013 r. Taylor Swift była gościem porannego programu radiowego prowadzonego przez Davida Muellera. Dziennikarz, po audycji podczas pozowania do wspólnego zdjęcia z piosenkarką miał (jak wynika z jej relacji) unieść jej nieco sukienkę i złapać za nagi pośladek. Na fotografii widać wprawdzie jedynie to, co działo się od frontu, jednak Taylor Swift była sytuacją na tyle oburzona, że skontaktowała się z pracodawcą dziennikarza. Ten zaś wkrótce po incydencie stracił pracę.

Dwa lata później dziennikarz złożył przeciwko piosenkarce pozew i zażądał odszkodowania w wysokości 3 milionów dolarów stojąc na stanowisku, że incydent nie miał miejsca. On zaś, w jego wyniku nie mógł znaleźć zatrudnienia, piosenkarka bowiem zrujnowała jego karierę.

Taylor Swift złożyła kontrpozew i zażądała… 1 dolara odszkodowania. Stanęła na stanowisku, że nie pozwoli się szantażować mężczyźnie nie potrafiącemu pohamować rąk.

Proces trwał 6 dni.

Sprawa zakończyła się wyrokiem korzystnym dla piosenkarki. Ława przysięgłych w amerykańskim stanie Kolorado nie miała wątpliwości, że dziennikarz podczas pozowania do zdjęcia (co z resztą na nim widać), złapał Swift za pupę i uznała go winnego molestowania seksualnego. Wyrok został oparty nie tylko na zeznaniach piosenkarki, ale także jej ochroniarza. Twierdzi on, że widział, jak didżej włożył dłoń piosenkarce pod sukienkę i trzymał ją tam, mimo, że ona próbowała się wyswobodzić.

„On nie dotknął mojego żebra. Nie dotknął mojej ręki. On złapał mój goły tyłek” – zeznała w sądzie Taylor Swift. „On pozostał przyklejony do mojego gołego tyłka, kiedy odsunęłam się od niego, wyraźnie zażenowana. (…) „To była bardzo szokująca rzecz, z którą nigdy wcześniej się nie zmierzyłam… On złapał mój tyłek pod spódnicą. To było pod moją spódnicą”  – powiedziała Swift.

Adwokat piosenkarki podkreślił, że Swift nie chciała, by Mueller zbankrutował. Chodziło jej jednak o zasady moralne. Adwokat Davida Muellera zauważył zaś, że mimo zażenowania Taylor Swift nie przerwała spotkań z fanami, usiłując podważyć jej stanowisko, że do takiego incydentu w ogóle doszło. Piosenkarka odpowiedziała, że nie chciała rozczarować swoich fanów. Na to prawnik byłego DJa zauważył, że gwiazda mogła zrobić sobie przerwę. „A pański klient mógł zrobić sobie ze mną normalne zdjęcie” – zripostowała piosenkarka.

Po zapadnięciu wyroku Taylor Swift wydała oświadczenie i podziękowała sędziemu„za jego uważny osąd” oraz reprezentującym ją prawnikom „za walkę o mnie i każdego, kto czuje się uciszony przez napastowanie seksualne”. Podziękowała także „szczególnie każdemu, kto zaoferował swoje wsparcie w czasie tego czteroletniego oczekiwania i dwuletniego procesu (…) Mam świadomość przywileju, jaki otrzymałam w życiu, społeczeństwie i tym, że jestem w stanie pokryć ogromny koszt bronienia siebie w procesie takim, jak ten. Mam nadzieję pomóc tym, których głosy powinny być usłyszane. Dlatego będę czynić darowizny w najbliższej przyszłości dla licznych organizacji, które pomagają ofiarom napastowania seksualnego w bronieniu się” – oznajmiła Taylor Swift.

Na marginesie, warto odnotować, że 18 sierpnia artystka wyczyściła wszystkie swoje konta w mediach społecznościowych. Po prostu zniknęła.

Nie sposób nie zauważyć, że proces jest ważnym sygnałem dla wielu osób – dla kobiet, które nie godzą się na takie traktowanie (choć rzecz jasna nie każda posiada środki na złożenie pozwu i domaganie się symbolicznego odszkodowania)  oraz dla mężczyzn, którzy nie miewają oporów przed gestami, które w ich zamierzeniu być może nie są niczym szczególnie niewłaściwym, ale które powinny mieć miejsce jedynie w sypialni, bądź innym wybranym przez zainteresowanych miejscu i to za zgodą obu stron.

Przypomnieć wypada, iż molestowaniem jest każde zachowanie o charakterze seksualnym naruszające godność, które jest nieakceptowane przez społeczeństwo jako sprzeczne z normami społecznymi. Molestowanie seksualne to zatem nie tylko niechciany kontakt fizyczny – zaloty, ocieranie się, dotykanie, poklepywanie, przemoc seksualna czy też seksualny szantaż. Do tej kategorii śmiało można zaliczyć opowiadanie sprośnych dowcipów, narzucaną prezentację treści pornograficznych np. w komputerze, gwizdy, wywieszanie zdjęć czy kalendarzy z rozebranymi kobietami (tzw. gołe baby w warsztacie), podsuwanie komuś czasopism pornograficznych itp. Molestowanie to także aluzje, uwagi, zaczepki, docinki lub żarty, wypowiedzi na temat ubioru kobiety lub wyglądu, „przypadkowe” dotknięcia i nieprzyzwoite gesty. Reasumując, molestowaniem seksualnym może być każde niepożądane z perspektywy ofiary zachowanie o podłożu seksualnym.

Molestowanie seksualne nie jest zdefiniowane w prawie karnym ani w kodeksie wykroczeń

W zależności od stanu faktycznego może jednak wypełniać znamiona czynu zabronionego z art. 197-199 oraz art. 202 i 203 Kodeksu karnego. Karalne są nadto czyny godzące w obyczajność publiczną określone w art. 140, 141 i 142 Kodeksu wykroczeń, które mogą (art. 140 i 141) albo mają (art. 142) charakter seksualny. Według art. 183a § 6. Kodeksu pracy molestowaniem seksualnym jest zaś każde nieakceptowane zachowanie o charakterze seksualnym lub odnoszące się do płci pracownika, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności lub poniżenie albo upokorzenie pracownika; na zachowanie to mogą się składać fizyczne, werbalne lub pozawerbalne elementy. Polskie regulacje antydyskryminacyjne w znowelizowanym kodeksie pracy nawiązują do przepisów prawa wspólnotowego dotyczących równouprawnienia w zatrudnieniu, w szczególności do dyrektywy nr 2000/78/WE z dnia 27 listopada 2000 r. w sprawie ustanowienia ogólnych ram równego traktowania przy zatrudnieni oraz do dyrektywy nr 2002/73/WE zmieniającej dyrektywę 76/207/EWG w sprawie wprowadzenia w życie zasady równego traktowania mężczyzn i kobiet w zakresie dostępu do zatrudnienia, kształcenia i awansu zawodowego oraz warunków pracy.

Najczęściej podawane określenie molestowania seksualnego zawiera zalecenie Komisji Europejskiej w sprawie ochrony godności kobiet i mężczyzn w pracy. Jest to „wszelkie zachowanie o charakterze lub podłożu seksualnym, naruszające godność kobiet i mężczyzn w miejscu pracy, niezależnie od tego, czy jest to zachowanie zwierzchników czy współpracowników, jeżeli jest niestosowne, uwłaczające i przykre dla osoby, do której się odnosi, stwarza klimat zastraszania, wrogości lub poniżania wokół danej osoby.”

W USA molestowanie zalicza się do grupy poważnych przestępstw, jest to przestępstwo federalne. Jeżeli ofiara udowodni stosowanie praktyk zaliczanych do tego rodzaju molestowania, przedsiębiorcy narażeni są na wysokie grzywny. Amerykańska definicja molestowania seksualnego jest następująca: „napastowaniem seksualnym w miejscu pracy jest wszelkie niechciane nagabywanie na tle seksualnym, prośby o współżycie seksualne lub jakiekolwiek inne prośby o charakterze seksualnym pod warunkiem, że podporządkowanie się im lub ich odrzucenie może bezpośrednio wpłynąć na status zawodowy lub jakość wykonywanej pracy przez nagabywaną osobę lub może wytworzyć wokół tej osoby wrogą atmosferę w miejscu pracy”.

Liczba ujawnianych konkretnych przypadków molestowania seksualnego w USA, Australii, Japonii i krajach europejskich ma tendencję wzrostową. Pod koniec lat 80. – według danych amerykańskiej Komisji do Spraw Równouprawnienia w Zatrudnieniu United States Equal Employment Opportunity Commission (EEOC) – notowano ok. 6 tys. przypadków molestowania rocznie. W 1996 r. było ich 15 tys. Opisywane w literaturze przypadki molestowania seksualnego dotyczą w większości przypadków kobiet, rośnie jednak liczba spraw, w których ofiarami są mężczyźni oraz osoby tej samej płci co sprawca molestowania. Badania amerykańskie wskazują, że ok. 40% pracujących kobiet i 15% mężczyzn miało jakieś doświadczenia związane z niechcianymi zachowaniami o charakterze seksualnym w miejscu pracy, odsetek zaś nieujawnionych incydentów sięga aż 95%.

Według badań OBOP w roku 1996 do molestowania seksualnego przyznawało się 6% Polek. Z  badań CBOS przeprowadzonych na zlecenie „Gazety Wyborczej” w roku 1999, dowiodły, że 28% Polek spotkało się z przejawami molestowania w pracy, 25% z nich doświadczyło tego ze strony kolegów, podczas gdy 18% było napastowanych przez przełożonych. Z przypadkami dyskryminacji kobiet częściej stykały się osoby młode. Z dyskryminacją kobiet zetknęła się ponad połowa mieszkanek największych miast (53%), z wykształceniem co najmniej średnim niż z podstawowym czy zawodowym, najczęściej zaś kobiety z wyższym wykształceniem (61%). Tendencje do rozszerzania norm odnoszących się do kwestii molestowania seksualnego widać od ponad 10 lat w Unii Europejskiej i w niektórych krajach członkowskich.

Adwokat Joanna Parafianowicz

komentarze