snapchat
menu
Szukaj

Młodzi prawnicy głosu nie mają, Karolina Kocemba

W ostatnim czasie mogliśmy zaobserwować wzmożoną dyskusję na temat reformy szkolnictwa wyższego czy też odbywania aplikacji uniwersyteckiej. Ciężko jest jednak przewidzieć jakie mogą być efekty reform dla edukacji prawniczej, skoro nie są one oparte na badaniach na temat obecnego jej stanu (tych dotychczas można było szukać ze świecą).

Większość osób ucieka się do swojego osobistego, ograniczonego doświadczenia oraz intuicji. Jeżeli nie widzimy szerszego, rzeczywistego obrazu edukacji prawniczej, to jak mamy wiedzieć jak będzie po zmianach? Porównując anglojęzyczne prace na temat edukacji prawniczej z polskimi widać duże dysproporcje – w zasadzie edukacja prawnicza nie istnieje jako pole badawcze w polskiej akademii, co zdecydowanie nie jest adekwatne do popularności studiów i zawodów prawniczych w Polsce.[2] W mojej opinii powoduje to, że niedostatecznie widoczna jest perspektywa studentów i młodych prawników. Przeprowadzając wywiady pogłębione ze studentami prawa na potrzeby pracy magisterskiej w Międzynarodowym Instytucie Socjologii Prawa w Oñati, zauważyłam, że wielu studentów uważa, że ich opinia nic nie znaczy, że nie mają narzędzi, żeby wyrazić swoją opinię na temat ich edukacji, mimo że istnieją anonimowe ankiety w systemie USOS, gdzie teoretycznie mogą się wypowiedzieć. Studenci pomimo wypełniania tych ankiet nie widzą przełożenia na poprawę sytuacji. Dodatkowo występowały sytuacje, gdzie skrytykowany prowadzący pisał ogłoszenie o wyciągnięciu konsekwencji wobec studentów za krytykę jego zajęć. Wydawać by się mogło, że osobom które mają realny wpływ na kształt obecnej edukacji prawniczej w Polsce, zależy na utrzymaniu statusu quo, przez co dodatkowe badania mogą być dla nich niewygodne. Ciekawe jest również to, że liczba studentów prawa nie przekłada się na walkę o interesy tej grupy. Co więcej, ciężko jest zauważyć zmiany w edukacji prawniczej szczególnie w zakresie metod dydaktycznych – według Lidii Rodak i Michała Kiełba obowiązujący obecnie model pamięciowej nauki prawa zdaje się nie uwzględniać nawet pojawienia się Internetu i prawniczych baz danych.[3] Warto zastanowić się dlaczego tak się dzieje.

Przyglądając się niewielkiej ilości dotychczasowych badań czy też dyskusji nad stanem edukacji prawniczej w naszym kraju, trzeba stwierdzić, że Polsce jest pod tym względem bliżej do wschodnich sąsiadów niż do Skandynawów czy Anglosasów. Tą rozbieżność zauważył profesor prawa Adam Czarnota, z australijskiego uniwersytetu New South Wales w Sydney. W tym samym czasie podobną refleksję mieli wrocławscy badacze – Michał Paździora i Michał Stambulski, którzy dostrzegli te same problemy edukacji prawniczej, głównie z uwagi na doświadczenie jednoczesnego studiowania prawa i filozofii. To z ich inicjatywy powstało Centrum Edukacji Prawniczej i Teorii Społecznej (dalej: Centrum), którego zadaniami są podnoszenie jakości kształcenia studentów i doktorantów w zakresie kompetencji społecznych, integracja zewnętrzna prawniczego środowiska akademickiego z obszarami pozostałych nauk społecznych i humanistycznych oraz prowadzenie badań nad edukacją prawniczą, co stanowi niestety terra incognita na wydziałach prawa.

W związku z powyższymi problemami, jednym z pierwszych działań Centrum było przeprowadzenie ankiety wśród studentów prawa UWr dotyczącą motywów podjęcia studiów i ich oceny. Do tej pory znaliśmy jedynie oficjalne stanowisko władz wydziałów prawa, które podkreślają wysoką jakość kształcenia i szerokie możliwości po zakończeniu studiów. Jak nieciężko się domyślić, opinie studentów są odmienne, na co wyraźnie wskazuje raport „Nużąca konieczność”. Studia prawnicze są oceniane krytycznie – według studentów nie przygotowują dobrze do zawodu, wymagają zbyt dużo nauki na pamięć (twierdzi tak 72%), a egzaminy nie sprawdzają wiedzy czy umiejętności. Dodatkowo 60% studentów stwierdziło, że studia prawnicze nie uczą kreatywnego rozwiązywania problemów, co wydaje się być kluczowe w pracy prawnika. Nie wpływają także najlepiej na samopoczucie studentów, gdyż 63% boi się egzaminów, a prawie 30% odczuwa stres podczas codziennych zajęć. Jedocześnie mimo krytycznej oceny, 73% studentów wybrałoby te studia ponownie. Wynika to z faktu, że uzyskanie tytułu magistra konieczne jest do zdobycia uprawnień do wykonywania zawodów prawniczych, co w planach ma 82% studentów. Wiedza jest postrzegana jako obca i konieczna jedynie dla zdania egzaminów, zamiast np. do doskonalenia się czy poszerzenia horyzontów. Tożsamy obraz edukacji wyłania się z wywiadów pogłębionych – odpowiedzi pokrywają się w dużej mierze z tezami raportu. Studia prawnicze postrzegane są raczej jako szkoła przetrwania aniżeli okazja do samorozwoju. Trzeba podkreślić, że po latach wyuczonej bierności ciężko jest oczekiwać świadomych i zaangażowanych obywateli. Paradoksalnie, prawnicy którzy powinni być nader wrażliwi na problemy społeczne, oduczani są by walczyć nawet o swoje prawa. Dydaktyka jest nastawiona na wykłady – studenci w wywiadach podkreślali, że nawet ćwiczenia są prowadzone w formie wykładowej, co niewątpliwie ich nie angażuje. Tym samym studenci oduczani są dyskusji oraz wyrażania swoich poglądów. Taki hierarchiczny model edukacji opiera się na wykonywaniu poleceń, jednak jest on charakterystyczny raczej dla systemów autorytarnych, a nie demokratycznych. Ciężko jest oczekiwać od studentów, aby rozumieli demokrację, skoro nie są zaangażowani i znają ją tylko z teorii. Żeby dokonać słusznych reform, z uwzględnieniem uwag studentów czy aplikantów, najpierw trzeba te uwagi znać. Przede wszystkim powinno zmienić się nastawienie uczelni w zakresie komunikacji ze studentami. Tytuł profesora nie jest równoznaczny z posiadaniem wiedzy o potrzebach studentów czy też o najlepszej drodze kształcenia. Ponadto konieczna jest także zmiana postrzegania dydaktyki – konieczne jest podnoszenie umiejętności prowadzących na poziomie znacznie głębszym niż obsługa power pointa.

Potencjał krytyczny oraz refleksyjność w studentach są, co pokazały zarówno ankiety jak i wywiady. Studenci wiedzą jakich zmian oczekują – w XXI wieku, w dobie Internetu mają porównanie z uczelniami zachodnimi, czy też z innymi kierunkami studiów. Pomimo tego, badania Centrum pokazują, że edukacja prawnicza nastawiona jest na kształtowanie modelu prawnika posłusznego, zdyscyplinowanego i niezaangażowanego, uznającego zewnętrzne autorytety i bojącego się wyrażać własne zdanie. Wystąpienia prawników w obronie rządów prawa mogą świadczyć o potrzebie zaangażowania w zmiany dokonujące się w wymiarze sprawiedliwości. Czas pokaże, czy jest to potrzeba kilku procent, które ukształtowały się wbrew tendencjom edukacyjnym czy potrzeba całego środowiska. Niestety jakość edukacji prawniczej jaka wyłania się z badań nie napawa w tej mierze optymizmem. Najlepszego zdania o obecnym systemie edukacji prawniczej nie mają  także prawnicy-praktycy, którzy udzielili komentarzy do raportu.

Karolina Kocemba

 

Autorka jest doktorantką na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego oraz badaczką w Centrum Edukacji Prawniczej i Teorii Społecznej.

Pełny raport można znaleźć pod adresem: http://www.bibliotekacyfrowa.pl/dlibra/docmetadata?id=80007

[2]       Z danych Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego wynika, że co roku chętnych na studia prawnicze jest 15-20 tysięcy. Natomiast adwokatów i radców prawnych wykonujących zawód jest ponad 60 tysięcy.

[3]       M. Kiełb, L. Rodak, Pamięciowa nauka prawa. W poszukiwaniu straconego czasu, Prawo i Więź 2013, Nr 2 (4).

komentarze