snapchat
menu
Szukaj

Do młodzieży świat należy, Dobrawa Kozłowska

Zanim przejdę do meritum, chciałabym poprosić Cię o jedną rzecz. Wpisz w wyszukiwarkę Google hasło: „co radzą młodym prawnikom”.

Już?

Ok, teraz otwórz jeszcze jedną kartę i wpisz: „co radzą studentom prawa”.  Porównaj wyniki.

Oprócz jednego niezłego artykułu Gazety Prawnej z zeszłego roku (który notabene nosi tytuł „(…)Jak nie zepsuć swojej kariery na starcie?”), brak w polskim internecie publikacji kierowanych do studentów prawa. Nie wiem z czego to wynika, wszak zanim młody adept zostanie „młodym prawnikiem” czeka go średnio 7 lat (?) kształcenia.

7 lat.

Kawał życia… aż nie chce mi się wierzyć, że przez ten cały czas nie można zrobić nic, aby pomóc swojej karierze. Zasadniczo, może to wynikać z tego, że sami zainteresowani uważają, że nie warto o tym pisać. Nie warto o tym mówić. Nie ma dla kogo takich tekstów pisać, temat nieistniejący!

23-latkowie na emeryturze

W czasie ŚDM w Krakowie z ust papieża Franciszka padły następujące słowa:

„Nie chciałbym nikogo obrazić, ale napełnia mnie bólem, kiedy spotykam ludzi młodych, którzy zdają się być przedwczesnymi „emerytami”. Młodzi, którym się wydaje, że przeszli na emeryturę w wieku 23, 24 lat. Martwi mnie, gdy widzę ludzi , którzy „odrzucili ręcznik” zanim rozpoczęli walkę. Którzy się poddali, kiedy jeszcze nawet nie rozpoczęli gry. Kiedy widzę młodych idących ze smutną twarzą, tak jak gdyby ich życie nie miało żadnej wartości. Są to ludzie młodzi zasadniczo znudzeni i nudni”.

Moim zdaniem dobrze oddaje to studenckie nastroje. Narzekanie na przesycony rynek, o czym przeczytało się w jakimś artykule, podczas gdy samemu się nic nie robi…Przed podjęciem studiów wyobrażałam sobie, że społeczność studencka to przede wszystkim głodni wiedzy, samoorganizujący się w różne koła naukowe/stowarzyszenia ludzie. Przeżyłam szok, gdy okazało się, że większość kół naukowych istnieje czysto teoretycznie lub robi kompletne minimum, a na ich wydarzenia nikt nie chodzi, bo brakuje odpowiedniej promocji i chęci. Na polskich uczelniach zadomowił się marazm – zjawisko dla mnie tak zdumiewające, jak przerażające.

Nie poddałam się. Przy znacznym nakładzie wysiłku, udało mi się znaleźć i wkręcić w różne aktywne środowiska, dzięki czemu poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi, których na potrzeby tego tekstu poprosiłam o wypowiedzi dotyczące ich doświadczeń i przemyśleń. Takie postawy należy promować i wzmacniać. Dlaczego? Z jednej prostej przyczyny: nie ma we mnie wewnętrznej zgody na to, by powyższe było opisem mojego pokolenia.

Anna Ples: Jestem studentką V roku prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Na trzecim roku studiów prowadziłam, w ramach organizacji TBSP UJ, dodatkowe zajęcia dla studentów z Prawa Konstytucyjnego co pozwoliło mi zobaczyć jak od strony praktycznej może wyglądać praca ćwiczeniowca na uniwersytecie oraz zapoznać się z masą ciekawych orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, a także wziąć udział w symulacji rozprawy przed Trybunałem Konstytucyjnym dotyczącym uboju rytualnego. Oprócz tego jestem absolwentką Administracji na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie oraz absolwentką studiów podyplomowych Prawa Dowodowego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Na studiach podyplomowych poznałam wiele interesujących zagadnień z zakresu procesu karnego czy kryminalistyki oraz innych nauk sądowych, odbyłam przydatne ćwiczenia w zakładzie Medycyny Sądowej oraz Instytucie Ekspertyz Sądowych, pomocne w pracy prokuratora, którym mam zamiar zostać. Aktualnie należę do drużyny adwoKOTÓW w Pokoju Adwokackim, co po pierwsze mobilizuje mnie do wstawania o 6 rano i wykrywania najlepszych newsów o tematyce prawniczej, a po drugie pozwala mi być na bieżąco ze wszystkimi nowelizacjami KPK, KK i innymi, które miały miejsce w ostatnich miesiącach.

Jakub Żak, prawnik, kierownik biura gdańskiego Kancelarii Reprywatyzacyjnej: Gorzka prawda jest taka, że studia uczą nas niewiele. Praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka jest odpowiedzią na rozdarcie studiów prawniczych pomiędzy zwolenników dołożenia w ich toku zajęć rozwijających tzw. „umiejętności miękkie”, a tych którzy opowiadają się za solidnymi kilkoma latami z głową w podręcznikach. „Głowa w kodeksie, a nie kodeks w głowie” – to jedno z moich ulubionych powiedzeń i rozwijane może być tylko w trakcie praktykowania zawodu prawniczego. Jeśli masz praktyki, staż lub pracę nie bój się analizować zadań otrzymanych od swojego szefa ponad miarę wyznaczonego celu. Dużo czytaj, dokształcaj się we własnym zakresie, znajdź interesującą Cię dziedzinę prawa. Po wyrobieniu sobie kunsztu prawniczego w obrębie swojej specjalizacji łatwiej jest brnąć dalej w kolejne dziedziny prawa, umiejętności „miękkie” zaczną się wyrabiać dzięki kontaktom z klientem czy konieczności kreatywnego myślenia w stresowej sytuacji, a jeśli jesteś już naturalny i swobodny w kontaktach a nigdy nie miałeś głowy do nauki, to z czasem nabędziesz wiedzę praktyczną lepszą niż niejeden podręcznik. Nie bójmy się wybierać studiów wieczorowych czy niestacjonarnych lub pracy od 2-3 roku studiów po to aby praktyki było jak najwięcej. Jeśli myślisz o zawodzie prawniczym to niestety – studia są dla Ciebie jedynie bazą z której powinieneś wybić się sam.

Elżbieta Sławek-Kozak: W ubiegłym roku akademickim pełniłam funkcję Prezesa Studenckiego Koła Naukowego Kryminalistyki Modus Operandi oraz wiceprezesa Rady Kół Naukowych. W ciągu toku studiów odbyłam nieobowiązkowe praktyki w Sądzie Rejonowym, Prokuraturze, Kancelarii Adwokackiej, a w chwili obecnej pracuję w Kancelarii Notarialnej.

Dlaczego o tym piszę? Nie po to, aby się pochwalić (choć nie ukrywam – jestem z siebie dumna), lecz po to, aby pokazać młodszym kolegom, jak ważna jest działalność w kołach naukowych. Swoją przygodę z Uniwersytetem Gdańskim rozpoczęłam od drugiego roku – wcześniej studiowałam rok na Wydziale Prawa i Administracji w Olsztynie. Wszystko było nowe – nowi ludzie, nowe zasady. Myślałam, że będę miała trudniejszą aklimatyzację niż pierwsze roczniki – wszak tam wszyscy są nowi. Nie zastanawiając się wiele, zapisałam się do Koła – padło na Modus Operandi, ze względu na szalenie ciekawą tematykę oraz szeroki wachlarz warsztatów. Im bardziej angażowałam się w działalność Koła, tym bardziej rozwijałam swoje skrzydła. Każda napotkana osoba zachęcała do aktywności, poszukiwania siebie i kształtowania predyspozycji. Rok po roku, dochodziły kolejne wydarzenia, projekty, warsztaty, które pomagały studentom nie tylko w poznawaniu prawa, ale również w doskonaleniu umiejętności miękkich. Na chwilę obecną, Modus Operandi ma ponad 1500 fanów na Facebooku, a ja nie mogę doczekać się roku akademickiego, aby wraz z zarządem organizować kolejne spotkania. Czy warto się zaangażować? Odpowiedź jest oczywista. Pięć lat minęło w okamgnieniu, a zdobytego doświadczenia nie da się przeliczyć na żadną walutę.

Agnieszka Tokarska: Moim marzeniem od zawsze było studiować za granicą. Studiuję prawo szkockie i angielskie na Uniwersytecie w Dundee (Wielka Brytania), ukończyłam drugi rok, a obecnie szykuję się na wymianę do Hiszpanii. Już na pierwszym roku dołączyłam do Stowarzyszenia Prawniczego (Law Society), które organizuje różne spotkania i wydarzenie m.in. zapraszają praktykujących prawników, którzy dzielą się z nami aspektami swojej pracy, dzięki czemu można się dowiedzieć o pracy prawnika w różnych firmach. Aktywnie uczestniczę również w Stowarzyszeniu Polskim działającym na naszym uniwersytecie, którego miałam przyjemność być prezydentem w czasie drugiego roku studiów. Dało mi to doświadczenie w zarządzaniu ludźmi i organizacji czasem. Oprócz tego staram się uczęszczać na dni otwarte firm prawniczych, którymi jestem zainteresowana, co powoduje, że posiadam informacje z pierwszej ręki dotyczące wymagań rekrutacyjnych i samej pracy, przy okazji poznając już samych rekruterów. Również ćwiczę umiejętności publicznego oraz sądowego przemawiania poprzez uczestnictwo w moot court ( inscenizacji rozpraw sądowych dla studentów prawa), a także w klubie Toastmasters International. Z każdym wystąpieniem zyskuję pewność siebie przed publiką co bardzo pomoże mi w przyszłości w sytuacjach kiedy będę miała przemawiać czy to w sądzie, czy też przed klientem. Szukam też możliwości doświadczenia pracy w zawodzie, aby się upewnić czy będzie mi ona odpowiadała w przyszłości, dlatego w czasie tych wakacji odbywałam praktyki w kancelarii.

Tomasz Palak, radca prawny Profit Plus: Podczas studiów działałem w ELSA oraz Studenckim Forum Business Centre Club. Oba te doświadczenia dały mi okazję do rozwinięcia swoich umiejętności pozaprawnych zarówno w toku organizowania projektów, jak i poprzez liczne szkolenia.

Nie bez znaczenia pozostają również nawiązane kontakty. Niemal każde z miejsc mojego zatrudnienia po zakończeniu studiów wynikało z polecenia przez osobę z którejś z organizacji. Obecnie często „elsowicze” z innych miast zwracają się do mnie o pomoc prawną na terenie Trójmiasta, a w przypadku konieczności kontaktu z prawnikiem zagranicznym następuje to błyskawicznie poprzez znajome osoby. Natomiast „esefowicze” spotykają się ze mną tym razem w roli klientów i polecają kolejnym.

Dzięki rozpoczęciu praktyki niemal od początku studiów wielokrotnie przekonałem się, że pracodawcy rozpytują o doświadczenie czy działalność w organizacjach, a nie o oceny. Jeśli pytanie „ze studiów” w ogóle się pojawia, to sporadycznie w kontekście tematu pracy magisterskiej.

Nina Kostiw: Wszystko zaczęło się od Europejskiego Stowarzyszenia Studentów Prawa ELSA Gdańsk, do którego trafiłam przypadkiem. Na początku tylko przyglądałam się organizacji projektów, ale gdy jeszcze na pierwszym roku zaangażowałam się w organizację dużej międzynarodowej konferencji, zupełnie przepadłam. Od tego momentu nadprogramowych zajęć było tylko więcej – wzięłam udział w sesji Rady Praw Człowieka ONZ w Genewie, odbyłam praktykę w Konsulacie Generalnym RP w Toronto, wraz z grupą innych niemogących usiedzieć w miejscu studentów założyliśmy Koło Naukowe Prawa Międzynarodowego- wymieniać mogłabym długo. Po czterech latach aktywnej działalności, dziesiątkach szkoleń, warsztatów, seminariów i konferencji, ogólnopolskich zjazdów, międzynarodowych delegacji, wielu samodzielnie koordynowanych projektach na poziomie lokalnym i krajowym, ale niejednokrotnie także nieprzespanych nocach, pytanie „Dlaczego to robisz?” nawet nie przychodzi mi do głowy. Korzyści płynące z zaangażowania w coś więcej niż nauka do kolokwium, często kosztem dobrej oceny, były bowiem dla mnie od początku oczywiste. Nikomu chyba nie trzeba wyjaśniać, że „studia sobie, a życie sobie”. Umiejętnościom miękkim wciąż nie poświęca się na polskich uczelniach dość uwagi, więc studentom nie pozostaje nic innego, jak tylko szukać alternatyw i możliwości samodoskonalenia. Przecież w życiu zawodowym nikt nie zapyta „Pani Nino, a z tego kolokwium z prawa rzymskiego na drugim semestrze to dlaczego tylko trójka?”. Większe znaczenie będzie miał fakt, że zarządzanie sobą w czasie mam opanowane do perfekcji, radzę sobie w stresujących sytuacjach, odnajduję się zarówno w pracy zespołowej, jak i samodzielnej, a wystąpienia publiczne nie wywołują u mnie ataku paniki.  Niestety, żadnej z tych umiejętności nie wyniosłam z obowiązkowych zajęć. Konkluzja nasuwa się więc sama. Studencie, zamiast narzekać na nudne i nierozwijające zajęcia, rozejrzyj się, popytaj, poszukaj i zobaczysz, że dookoła jest mnóstwo możliwości. Ważne jest to, by nie siedzieć z założonymi rękami i nie czekać, aż same do nas przyjdą, tylko wyjść im naprzeciw i czerpać jak najwięcej. Warto!

Kuba Plebański: Z mojego punktu widzenia dodatkowa działalność podczas studiów nie jest już tylko przyjemnym urozmaiceniem wolnego czasu, ale warunkiem koniecznym do sensownego kształtowania początków swojej kariery – już podczas studiowania na uniwersytecie. Niewątpliwie jest to bardzo absorbujące. W wolnym czasie jestem członkiem zarządu studenckiego Klubu Debat, a także przedstawicielem Europejskiego Stowarzyszenia Studentów Prawa ELSA Gdańsk, ponadto zajmuję się współpracą z Gdańską Akademią Bankową, zaczynam publikować własne teksty na blogu i w wydawnictwach, weekendami uczęszczam na dodatkowe zajęcia z języka angielskiego. W najbliższej przyszłości zamierzam aplikować na praktykę związaną ze studiami, nie wykluczam drugiego kierunku. Znam różnych studentów prawa – zdecydowanie nie chciałbym być wśród leniwych nudziarzy.

Mateusz Smoliński: Na drugim roku studiów dołączyłem do ELSA, w której jestem do dnia dzisiejszego. Przez te trzy lata poznałem niesamowitych ludzi – nie tylko kolegów i koleżanki ze studiów, ale też pracowników akademickich i prawników-praktyków, z którymi mieliśmy okazję współpracować. Wizytówki, które się otrzymało podczas konferencji naukowych, warsztatów czy kursów mogą okazać się ogromną pomocą na starcie w zawodzie. Dwukrotnie uczestniczyłem w Lokalnym Konkursie Krasomówczym. Uczcie się, zarywajcie nocki, by zaliczyć kolokwium czy egzamin na jak najlepszą ocenę, ciężko pracujcie na swoją przyszłość, ale przede wszystkim zdobywajcie praktykę i korzystajcie z tego, co Wam oferują koła naukowe działające na wydziale. Tej wiedzy, tego doświadczenia nie pozyskacie na żadnych zajęciach, a mogą okazać się one kluczowe w znalezieniu dobrej pracy po ukończeniu studiów.

Krzysztof Kalinowski: Od października będę studentem III roku prawa na Uniwersytecie Gdańskim. Poza standardowymi” zajęciami staram się jak najczęściej uczestniczyć w wydarzeniach organizowanych przez koła naukowe działające na UG. Zakładam, że jestem w takim wieku, gdzie mogę wyjątkowo łatwo przyswajać wiedzę z rożnych dziedzin, nauczyć się wielu przydatnych rzeczy, a ponadto jest to dostępne na wyciagnięcie ręki. Wydarzenia są bezpłatne, a i znalezienie 2-3 godzin w tygodniu nie powinno stanowić problemu.

Ponadto działam w ELSA Gdańsk, a od października zaczynam działalność w Instytucie Metropolitalnym. Uważam, że działalność zarówno w stowarzyszeniu studenckim, jak i think tanku pozwala poznać wiele osób, uczy pracy w zespole jak i pozwala nabrać tak pożądanego przez potencjalnych pracodawców doświadczenia. W miarę możliwości i czasu próbuję też swoich sił w kancelarii.

Myślę, że aktywności wykraczające poza normalny tok studiów pozwalają spojrzeć inaczej na samo studiowanie. Uświadamiają, że wielu zagadnień uczelnia nie jest w stanie nam przekazać, ale dzięki własnemu samozaparciu jesteśmy w stanie dodatkowo się rozwijać. Jest to satysfakcjonujące i choćby dlatego warto poszerzać swój obszar działania.

Krzysztof Mularski: Niezbędne w pracy prawnika jest nawiązywanie kontaktów, umiejętne prowadzenie rozmowy czy odpowiednia organizacja czasu. W toku studiów brałem udział w licznych szkoleniach, konkursach, konferencjach. Poza tym podejmowane inicjatywy dają dużo satysfakcji. Jest to satysfakcja podwójna – można sprawdzić się jako organizator, jak również wykorzystać zdobytą na studiach i przy okazji projektów wiedzę w praktyce. Chodzi również o wiedzę pozaprawną i nauki takie, które na prawo mają wpływ. Obecnie, będąc na IV roku, działam w Instytucie Metropolitalnym – organizacji pozarządowej, think tanku zajmującym się szeroko rozumianymi sprawami metropolitalnymi. Prowadzimy prace koncepcyjne w obrębie polityk publicznych i prace badawcze nad zjawiskami towarzyszącym współczesnym miastom. Łączymy więc nauki prawne, naukę administracji, urbanistykę, socjologię. Takie podejście można nazwać interdyscyplinarnym. I – co od początku studiów mi przyświeca – takie właśnie podejście to nieodzowna, moim zdaniem, cecha prawnika.

Michał Gzowski: Od niemal roku jestem przewodniczącym Rady Samorządu Studentów WPiA UG. Wiele osób mogłoby myśleć, że to nic wielkiego, ale zapewniam iż jest to codzienna i intensywna praca. Tak naprawdę każdego dnia studenci przychodzą z najróżniejszymi zapytaniami, czasami dzwonią lub piszą na FB. Funkcja ta wiąże się również z zasiadaniem w Radzie Wydziału czy wydziałowych komisjach. Co mi to daje? Wiąże się to z partycypacją w podejmowaniu decyzji dotyczących spraw Studenckich takich jak np. zmiany w programie studiów, ale nie tylko. W ramach innych kompetencji są wybory Dziekana Wydziału, przyznawanie stypendiów i zapomóg, współpraca i współfinansowanie Kół Naukowych. Myślę, że jednym z największych atutów zasiadania w RSS WPiA UG jest możność realizacji wielu nowych przedsięwzięć, nie zawsze nowatorskich, ale takich których jeszcze nie realizowano na naszym wydziale – bluzy wydziałowe, konferencje czy spotkania. Przez ostatni rok miałem okazję poznać wiele ważnych i znanych w świecie Palestry osób, dzięki współpracy z Krajową Radą Komorniczą oraz Stowarzyszeniem ELSA Gdańsk. Co ważne na co dzień spotykam się z wieloma Studentami, którym w miarę możliwości pomagam w rozwiązywaniu ich problemów. Jestem optymistą, a co za tym idzie głęboko wierzę, że udzielona pomoc kiedyś do mnie wróci. Kto wie czy za kilka lat, któraś z osób z którymi współpracuję nie będzie tą ” ważną i znaną w świecie Palestry”.

Aleksanda Szydzik: Już od pierwszych chwil na uczelni zaczęłam aktywnie działać w organizacji studenckiej, by następnie wziąć udział w wyborach do Rady Samorządu Studentów na naszym wydziale. Dzięki temu poznałam wiele wartościowych osób, a także zdobyłam nowe umiejętności. Ze swojej perspektywy uważam, że działaność studencka to przede wszystkim poszerzanie własnych horyzontów. Same studia nie wystarczą, aby osiągnąć sukces zawodowy. Konieczny jest długofalowy rozwój w różnorakich dziedzinach, które nie zawsze są bezpośrednio związane z wybranym kierunkiem studiów. Trzeba mieć na uwadze, że za kilka lat najbardziej pożądani na rynku pracy będą Ci, którzy potrafią się szybko przekwalifikować. Dlatego warto rozwijać się i dokształcać, a jeśli możemy to dodatkowo robić w towarzystwie znajomych, to dlaczego nie skorzystać z tej możliwości? Zresztą nie od dziś wiadomo, że TEAM WORK sprawdza się dużo lepiej, gdyż „together everyone achieves more”.

Przemek Sobczyński: Jeśli ktokolwiek myśli, jakiś studenciak, że pójdzie na prawo, skończy studia i nie będzie miał w cv 1, 2 praktyk, to będzie mieć bardzo, bardzo ciężko. Prawo generalnie daje dużo możliwości, można iść do korpo, standardowo w kancy, bawić się w audytach. Ja gdybym mógł cofnąć czas to cisnąłbym od razu, od 1 roku, nawet głupie papierki przekładać żeby poczuć ten klimat pracy.

Agata Gizińska: Już jakiś czas temu pomyślałam o swoim przygotowaniu do zawodu. Zwróciłam uwagę, że interesuje mnie, poza samym prawem, psychologia. Zgłębiając temat doszłam do umiejętności miękkich i zauważyłam, że są to rzeczy, które są niezbędne w pracy, nie tylko prawnika, ale również w każdej innej, np. przedsiębiorcy. Z niepokojem przyjęłam fakt, że w szkole i na studiach nikt nie uczy takich podstawowych rzeczy jak zarządzanie sobą w czasie, automotywacją, rozwijaniem empatii… Stwierdziłam, że trzeba samemu zająć się tym tematem. Po wielu warsztatach (za darmo!) organizowanych na uczelni przez koła naukowe nie tylko rozwinęłam swoje umiejętności oraz pewność siebie poznając nowych ludzi – sama zapragnęłam szerzyć tę wiedzę. Od tego roku rozpoczynam działalność w kole naukowym i będę prowadzić projekt, w którym dotychczas uczestniczyłam nie jako prowadzący, lecz jako słuchacz.

Angażowanie się wkoło, czytanie książek psychologicznych i samorozwojowych, uczestnictwo w warsztatach napędza mnie do działania i wykonywania obowiązków, które nie zawsze są już tak interesujące. Zyskałam większą równowagę w moim życiu.

Martyna Zieleniec: Nabywam praktyczne doświadczenie w pracy (instytucja publiczna związana z prawem) oraz na uczelni, gdzie „po godzinach” uczestniczę w wykładach kół naukowych, spotkaniach ELSA lub też samemu organizując podobne wydarzenia. Daje mi to przede wszystkim ogromną satysfakcję. Udowadniam sobie, że chce mi się działać, robić coś dla siebie i przede wszystkim dalej się rozwijać. Praca i koła naukowe pozwalają mi spojrzeć na kierunek prawniczy od strony praktycznej, a nie samej teorii, dzięki czemu wiem, że będę dużo lepiej przygotowana do przyszłego zawodu prawnika :) Koła naukowe to wreszcie nowe znajomości, bo wciąż poznaję takich ludzi jak ja – którzy nie ograniczają się tylko do siedzenia w domu nad podręcznikami do prawa konstytucyjnego. Oby było nas jak najwięcej :)

Weronika Borek: Pierwszą poważną pracę związaną z zawodem podjęłam już na I roku studiów. Ofertę znalazłam w internecie. Okazało się, że ilość zajęć na kierunku umożliwia prowadzenia normalnego życia, a co ważniejsze, nie unicestwia planu usamodzielnienia się. Zajmowałam się pozyskiwaniem nowych klientów dla ogólnopolskiej kancelarii, co pozwoliło mi oswoić się z kontaktem i rozmowami z potencjalnymi zleceniodawcami, poznać ich najczęstsze obawy bądź zastrzeżenia dotyczące obsługi. Z drugiej strony, otrzymywałam od adwokatów i radców prawnych informacje, które dokumenty są niezbędne do prowadzenia spraw. Doświadczenie świetne, gdyż nie bałam się już krępujących momentów podczas spotkań z klientami, wiedziałam, na co zwracać uwagę i o czym nie mogę zapomnieć. Z pewnością dzięki temu doświadczeniu, podczas prowadzenia własnej praktyki, nie popełnię wielu błędów, które mogłyby się pojawić, gdybym wcześniej nie zorientowała, się jak to mówią, „z czym to się je”.

Po jakimś czasie zwyciężyła jednak chęć wykonywania czynności związanych „bezpośrednio” z obsługą spraw, dlatego nawiązałam współpracę z kancelarią adwokacką. Znowu, ogłoszenie zamieszczono na jednym z portali. Pierwsze obowiązki w kancelarii były ekscytujące, ale i trudne zarazem. Koniecznym było nauczenie się w krótkim czasie tego jak działa sposób ewidencjonowania korespondencji, spraw czy obsługa biurowych sprzętów. W praktyce nikt nie pyta, czy dasz sobie radę, jeżeli czynność może być obiektywnie zaliczona do gatunku prostych, masz po prostu wykonać zadanie. Trochę stresu na początku opłaciło się jednak, gdy pierwszy pozew, do którego kompletowałam załączniki ujrzał światło placówki pocztowej. Niesamowita satysfakcja. Może brzmi to banalnie, bo wydaje się, że to czynność zupełnie normalna, ale mnie cieszyło, iż do sądu trafi coś, na co miałam, choć w najmniejszym stopniu, wpływ.

Obecnie współpracuję z kancelariami adwokacką oraz odszkodowawczą. Dzięki temu, iż rozpoczęłam swoją działalność już na I roku, obecnie czuję się dość pewnie w zagadnieniach, które dla innych są wciąż niewiadomą. Pozwala mi to na zastanowienie się nad materiałami opracowywanymi na zajęciach z innej strony, zaczynam dostrzegać pewnie powiązania, wady i zalety. Nie wiem, czy bez praktyki byłabym w stanie to wychwycić. Wiele osób pewnie potwierdzi, teoria bez praktyki mało człowiekowi da. Cóż z tego, że będę znać jakiś mechanizm, skoro w czasie wprowadzania go w rzeczywistość pojawiają się zagadnienia, o których autor nie napisał w podręczniku. Myślę, że styczność z zawodem, choć w najmniejszym wymiarze, pomaga odpowiedzieć sobie na pytania: „Czy naprawdę chcę się tym zajmować?”, „Jakim chcę być prawnikiem?”, „Które sprawy mnie interesują?”. To ważne. W codziennej pracy często staje się w obliczu zadań z krótkim terminem realizacji. Wyzwala to umiejętność działania pod presją czasu, a także odpowiedniej prezentacji zebranych informacji. Obserwowanie „wymarzonej siebie za kilkanaście lat” w postaci osób będących już radcami prawnymi bądź adwokatami, pozwala też nauczyć się pewnych subtelnych zasad, o których nie pisze się w książkach – podejścia do klienta, swoich obowiązków i przede wszystkim, zachowania balansu między życiem prywatnym a zawodowym.

W rozmowach z kolegami i koleżankami często słyszę, że nie wiedzą jak udaje mi się godzić naukę z pracą bądź, iż oni nie daliby rady, bo zajmując się jedynie obowiązkami uczelnianymi nie mają czasu na nic innego. Odpowiadam im zawsze „Jeżeli naprawdę chcesz, dasz radę” – i w to wierzę. Działalność w organizacjach studenckich oraz pracę i praktyki uważam za niezwykle ważne. Dodatkowe obowiązki pozwalają lepiej się zorganizować, a także zorientować, jak wyglądać będzie nasze życie w przyszłości. Można dokonać porównania oczekiwań i rzeczywistości, a przede wszystkim nauczyć się wielu przydatnych rzeczy, które niezależnie od obranej drogi zawodowej, z pewnością nie pójdą na marne.

Dobrawa Kozłowska

unspecified-5

komentarze